Paszteciki drożdżowe z nadzieniem pieczarkowym
Ciasto drożdżowe z żurawiną i czekoladą
Gołąbki z kaszą gryczaną i pieczarkami
Tort piernikowy z powidłami śliwkowymi i kremem kokosowym
Tarta makowa z marcepanem

"Bánh mì" znaczy po wietnamsku "bagietka". Jest nie tylko najpopularniejszym rodzajem pieczywa w Wietnamie, ale także podstawowym składnikiem pochodzącej z tego kraju kanapki, która obecnie znajduje swoich amatorów na całym świecie.

Zerknijmy więc do wnętrza bánh mì, by zrozumieć, skąd jej popularność. Tradycyjna kanapka zawiera jeden bądź więcej gatunek mięsa, a w wersji wegetariańskiej może być to tofu lub seitan. Do tego marynowane warzywa, głównie marchewka i japońska rzepa oraz dodatki - plasterki ogórka, liście kolendry, ser, sos sojowy, majonez lub sos chili. Nie są to wyszukane składniki, ale są idealnie dobrane - sycąca białkowa baza, świeże warzywa, nieco ostrości, sporo umami, trochę tłuszczu - różne smaki i tekstury sprawiają, że kanapka bánh mì po prostu ma w sobie to coś. :)

Zdecydowałam, że bazą mojej kanapki będą boczniaki, które zamarynowane w sosie sojowym i wędzonej papryce, a następnie usmażone, smakują po prostu nieziemsko. Do tego chrupiące, lekko kwaskowate dzięki octowi warzywa, sporo świeżego ogórka, sojowy majonez i gotowe - kanapka idealna odnaleziona. :)


Kanapki bánh mì z boczniakami i marynowanymi warzywami

Składniki:
250 g boczniaków
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki wędzonej papryki
1 łyżka syropu z agawy 
2 łyżki sosu sojowego
olej do smażenia

1/2 ogórka
1 nieduża marchewka
1/4 białej rzodkwi 
kilka plasterków ostrej papryczki (opcjonalnie)
1/2 szklanki octu z białego wina
szczypta soli

2 podłużne bułki
2 łyżki majonezu roślinnego

Ogórka, marchew i rzodkiew pokroić w podłużne, cienkie paski i przełożyć do miseczki. Dodać sól oraz tyle octu, by przykrył całkowicie warzywa. Wymieszać i odstawić do lodówki na minimum godzinę.

Boczniaki oczyścić i pokroić na mniejsze kawałki (ale nie za małe). W niewielkim naczyniu wymieszać przeciśnięty przez praskę czosnek, wędzoną paprykę, syrop z agawy i sos sojowy. Dodać do boczniaków, dokładnie połączyć z marynatą i odstawić na 20 minut.

Na patelni rozgrzać olej. Smażyć boczniaki, często mieszając, aż będą rumiane.

Bułki rozkroić wzdłuż i posmarować wewnątrz majonezem. Do środka włożyć plasterki ogórka, następnie boczniaki (dużo) i marynowane warzywa.

Smacznego!



Co tu dużo mówić - zupa krem z dyni to jesienny klasyk. Może występować sama lub z połączeniu z innymi warzywami, może być lekko słodkawa, z dodatkiem masła orzechowego, mleka kokosowego czy wanilii, ale świetnie smakuje także w wersji orientalnej, z dużą ilością kolendry i imbiru.

Jakkolwiek przyprawiona, dynia smakuje mi najbardziej w wersji pieczonej, dlatego przygotowanie każdego dania z dyni zaczynam od upieczenia jej. Ma to także wymiar praktyczny, bo zamiast walczyć z obieraniem i krojeniem twardego warzywa, łatwiej po prostu je zmiękczyć w wysokiej temperaturze.

Tym razem zdecydowałam się na dodatek mleka kokosowego oraz orientalnych przypraw. Całość dopełniają moje ulubione chrupki z ciecierzycy. Jeśli jeszcze nie próbowaliście takiej wersji zupy dyniowej, szczerze polecam.


Zupa krem z pieczonej dyni

Składniki:
1 niewielka dynia
1 cebula
2-centymetrowy kawałek imbiru
1/2 puszki mleka kokosowego
750 ml wywaru warzywnego lub wody
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/4 łyżeczki kurkumy
szczypta chili
sól
pieprz
oliwa

Dynię przekroić na ćwiartki, usunąć środek z pestkami. Każdą część nasmarować oliwą, posypać solą i pieprzem, ułożyć na blasze i piec do miękkości (około 40 minut) w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Upieczoną dynię lekko przestudzić, obrać i pokroić na mniejsze kawałki.

Cebulę pokroić w kostkę, imbir obrać i zetrzeć na tarce.

W garnku rozgrzać 2 łyżki oliwy, dodać cebulę i imbir i krótko podsmażyć, mieszając. Dodać dynię, wlać wywar warzywny lub wodę oraz mleko kokosowe i zagotować.

Zdjąć garnek z palnika i zmiksować zupę na gładko. Dodać przyprawy, wymieszać i zagotować ponownie.

Najlepiej podawać z chrupkami z ciecierzycy i chipsami z listków szałwii.

Smacznego!





Ciężkie, zbite i wilgotne jak brownie, bardzo czekoladowe, z kawałkami orzechów i pysznymi figami - te babeczki są moim zdecydowanym faworytem tej jesieni.

Są proste w przygotowaniu jak każde muffiny - wystarczy zmieszać ze sobą suche składniki, następnie mokre, a potem dodać te mokre do tych suchych. I choć klasyczne muffiny najczęściej się udają, to muffiny brownie udają się jeszcze częściej, jako że powinny być zakalcowate. Jeśli więc jesteście mistrzami zakalca, to cudownie! Jeśli lepiej od zagniatania i wyrabiania ciasta wychodzi Wam mieszanie łyżką, to już w ogóle idealnie. Cokolwiek poszło dotąd nie tak, wciąż jest nadzieja.

W sezonie bardzo polecam wykorzystać świeże figi, bo nadają babeczkom charakteru. Jeśli nie macie do nich dostępu, można użyć innych owoców albo w ogóle je pominąć i na przykład dodać więcej ulubionych bakalii do ciasta. Zamiast formy do muffin można także użyć niewielkiej kwadratowej formy i upiec klasyczne brownie.


Babeczki brownie z figami

Składniki (na 8 babeczek):
1 szklanka mąki
1/3 szklanka kakao
1/2 szklanki oleju kokosowego
3/4 szklanki brązowego cukru
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
6 łyżek wody
100 g gorzkiej czekolady
1/2 szklanki orzechów nerkowca
4 figi

Mielone siemię lniane wymieszać z wodą i odstawić na 10 minut, aby zgęstniało.

Mąkę przesiać do miski wraz z kakao.

Olej kokosowy przełożyć do garnka i lekko podgrzać, aby się rozpuścił. Dodać 50 g czekolady i wymieszać, aż również stanie się płynna. Na koniec dodać cukier i ponownie wymieszać (cukier nie musi się rozpuścić).

Olej, czekoladę i cukier dodać do mąki, wraz z przygotowanym wcześniej siemieniem lnianym i dobrze wymieszać.

Orzechy nerkowca i pozostałe 50 g czekolady drobno posiekać, dodać do ciasta i ponownie je wymieszać.

Formę do muffinek nasmarować tłuszczem lub wyłożyć papilotkami. W każdym otworze umieścić po kilka łyżek ciasta (można wypełnić formę aż do brzegów, ciasto nie urośnie).

Figi przekroić na połówki. W każdą babeczkę wetknąć połówkę owocu.

Piec 30 minut w temperaturze 180 stopni.

Smacznego!



Wołowina po burgundzku to znana na całym świecie klasyka kuchni francuskiej. Danie na wskroś mięsne, aczkolwiek z pewnością łatwiejsze do zweganizowania niż ślimaki czy oeufs en meurette (choć nie zapominajmy o złotej zasadzie wegańskich kucharzy - wszystko można zweganizować!).

Moje bourguignon jest bardzo grzybowe, ale ze swoim pierwowzorem łączy go wiele, a przede wszystkim sposób przygotowania oraz aromat czerwonego wina. Cała potrawa zainspirowana zaś była upominkiem od firmy Be Vege, która wprowadziła niedawno na rynek serię wegańskich produktów. Cieszę się ogromnie, że w końcu pojawiła się ciekawa alternatywa dla wyrobów sojowych. Spośród wszystkich produktów, szczególnie przypadły mi do gustu kiełbaski grzybowe i to właśnie nimi postanowiłam wzbogacić grzyby po burgundzku. 

Przyznam szczerze - jem to danie już trzeci dzień i wciąż mi się nie nudzi. To chyba najlepsza rekomendacja.


Grzybowe bourguignon

Składniki:
300 g pieczarek
300 g prawdziwków
2 marchewki
1 cebula
1 opakowanie Grzybowe Vege
1 szklanka czerwonego wina
2 szklanki wywaru warzywnego
2 łyżki mąki
2 łyżki koncentratu pomidorowego
3 łyżki sosu sojowego
3 łyżki oleju
kilka gałązek świeżego tymianku
sól 
pieprz

Cebulę pokroić w drobną kostkę, marchewkę w plasterki, a grzyby w plasterki lub ćwiartki, zależnie od ich wielkości.

Na patelni rozgrzać olej. Dodać cebulę i lekko zeszklić. Dorzucić marchewkę oraz grzyby i szybko podsmażyć na dużym ogniu. Dodać gałązki tymianku i pogotować jeszcze chwilę, aż grzyby nieco odparują.

Wlać wino i gotować kolejne kilka minut, aż się zredukuje.

Dodać wywar, mąkę, koncentrat pomidorowy i sos sojowy. Gotować około 15-20 minut. Na koniec dodać pokrojone na plasterki Grzybowe Vege. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Danie idealnie pasuje do ziemniaków, choć ja podałam je z puree kalafiorowym.

Smacznego!





Macie tofu? Macie nerkowce? Macie danie! :)

To jedno z prostszych dań z tofu, jednak jego smak może Was zaskoczyć, szczególnie jeśli dotąd wykorzystywaliście orzechy nerkowca raczej do deserów, niż do dań obiadowych. Podsmażane nerkowce szybko miękną i nabierają ciekawego smaku, zaś dodatek sosu sojowego, soku z limonki i sezamu nadaje potrawie charakteru. Piętnaście minut i pyszne danie gotowe :).


Tofu z nerkowcami

Składniki:
1 kostka tofu naturalnego 
1 szklanka orzechów nerkowca
3 łyżki oleju do smażenia
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka soku z limonki
1 łyżka sezamu
szczypiorek

do podania - ryż lub makaron (u mnie soba)

Tofu pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej, dodać tofu i smażyć, aż się zrumieni, często mieszając, aby nie przywarło. Dodać sos sojowy, ocet ryżowy, sok z limonki, a następnie nerkowce i sezam. Smażyć jeszcze kilka minut, aż orzechy lekko zmiękną.

Podawać posypane szczypiorkiem, najlepiej z ryżem lub makaronem.

Smacznego!