Sezonowo: Ravioli z bobem i miętą
Nadeszło lato!: Przepisy na wegańskie lody
Na wykwintną kolację: Quiche ze szpinakiem, pieczarkami i tofu
Co jest na topie: Roślinne burgery
Zdrowe desery: Pudding chia z agrestem



Wegańskie sery to świetna alternatywa dla wszelkich past kanapkowych, które - nie ukrywajmy - po pewnym czasie mogą się znudzić. Niesłabnącym uwielbieniem darzę wędzone tofu, które często po prostu kładę na kanapki albo dla odmiany przygotowuję na szybko prosty twarożek z nerkowców czy słonecznika. Jeśli mam więcej czasu, eksperymentuję z serami bazującymi na orzechach, migdałach czy ziemniakach. Ze wszystkich domowych serów najbardziej przypadła mi jednak do gustu pieczona feta z migdałów. Jest przepyszna, a proces pieczenia dodaje jej aromatu.
Polecam!


Pieczony ser feta z migdałów

Składniki:
145 g (1 i 1/2 szklanki) mielonych migdałów
sok z połówki cytryny
1/2 szklanki wody
3 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku, rozgniecione
1 i 1/4 łyżeczki soli

Wszystkie składniki zmiksować za pomocą blendera.

Sitko wyłożyć gazą, złożoną podwójnie, i oprzeć je na misce. Przygotowaną wcześniej mieszankę wylać na gazę, zebrać razem jej rogi i związać u góry gumką recepturką, tak, aby nadać serowi ładny, okrągły kształt.

Wstawić do lodówki na 12 godzin, aby ser odciekł.

Żaroodporne naczynie wysmarować olejem, rozwinąć ser z gazy i przełożyć go do naczynia.

Piec 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Smacznego!

źródło przepisu









Popisowa zupa mojej mamy, nieodmiennie od wielu, wielu lat kojarzy nam się z młodymi warzywami w ogródku, obiadami na tarasie i zachwytami gości. Wciąż nie mamy jej dość, więc dzielimy się przepisem ;)



Zupa botwinkowa

Składniki:
5 średnich buraków
1 pęczek botwiny (lub więcej)
2-3 marchewki
5-6 ziemniaków
1 kalarepa
1 pietruszka
kawałek selera
1 łodyga selera naciowego
1 por
1 młoda cebulka
szczypiorek
gałązka lubczyku
2 liście laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
2 litry wody
1 szklanka koncentratu lub zakwasu buraczanego (przepis poniżej)
sól
pieprz

śmietana sojowa
1/2 szklanki mleka sojowego
2 łyżka octu jabłowego
1/3 szklanki oleju

Zagotować wodę z liściem laurowym i zielem angielskim. Dodać lubczyk, seler naciowy i por (można je związać, aby potem łatwiej było wyjąć). Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki, kalarepę, seler i cebulkę oraz pokrojoną na półplasterki marchewkę i pietruszkę. Buraki zetrzeć na grubych oczkach (jeśli są stare) lub również pokroić w kostkę (jeśli są młode) i dodać do pozostałych warzyw.

Osolić i gotować około 10 minut. Następnie dodać posiekaną botwinę (łodygi), a po kilku minutach posiekane liście i szczypior.

Gdy warzywa zmiękną, odstawić garnek z ognia i dodać szklankę koncentratu lub zakwasu buraczanego. Gotowy koncentrat można kupić w sklepie, ale warto zrobić własny zakwas (przepis poniżej).

Gotową zupę podawać ze śmietaną sojową oraz posiekaną natką pietruszki i dużą ilością koperku.

Zakwas buraczany

Do szklanego słoja wrzucić pokrojone buraki, zalać źródlaną lub przegotowaną wodą, dodając łyżkę soli na 1 litr wody. Po 3-4 dniach zakwas jest gotowy. Można popijać czysty kwas buraczany dla zdrowia lub dodawać go do zupy (nie zagotowując jej po dodaniu zakwasu).

Śmietana sojowa

Mleko wlać do wysokiego naczynia lub do kielicha blendera. Dodać ocet i ubijać za pomocą blendera przez około minutę. Następnie, nie przerywając ubijania, cienkim strumieniem wlewać olej i miksować około 5 minut. Gotową śmietanę włożyć do lodówki, gdzie po 15-20 minutach bardziej zgęstnieje.



Dziś będzie o prostych radościach.

Patrząc na mojego psiaka, dopiero rozumiem, co to znaczy cieszyć się naprawdę i ze wszystkiego - że można wytarzać się w ciepłej od słońca trawie, gonić za pająkami i wybrudzić w ziemi. Że można szczerze okazywać komuś, że miło go widzieć i że proste słowo "spacer" może brzmieć, jak największa nagroda na świecie (którą zdeklasować mogą tylko psie ciasteczka).

Aby choć trochę zbliżyć się do psiego świata, wychodzę na zewnątrz i wystawiam twarz do słońca, wsłuchując się w ciszę. Sprawdzam, co już zakwita w ogrodzie i dopytuję mamę czy w tym roku w końcu będzie okra. Podobno będzie.
A potem piekę muffiny. Takie najprostsze i najszybsze, do kawy, na piknik i w zasadzie na każdą okazję.

Siadamy z Emilką na kocu i degustujemy - ja swoje, ona swoje. I nagle nasze światy choć na chwilę się łączą. Cieszymy się tak po prostu.




Wegańskie muffiny z rabarbarem

Składniki (na 12 sztuk):
2 łodygi rabarbaru
2 szklanki mąki
3/4 szklanki brązowego cukru
1 szklanka mleka roślinnego
1/4 szklanki oleju
1 łyżka soku z cytryny
skórka z 1 cytryny
1 łyżeczka sody
1 łyżka octu jabłkowego
szczypta soli
płatki kokosowe (opcjonalnie)

Rabarbar obrać i pokroić na plasterki.

Do miski przesiać mąkę z sodą. Dodać cukier, sól i wymieszać.

W osobnej mące połączyć za pomocą trzepaczki cukier, mleko, olej, sok i skórkę z cytryny oraz ocet.

Zawartość obu misek dokładnie wymieszać, dodać rabarbar i wymieszać ponownie.

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, wyłożyć do nich ciasto. Można posypać wierzch brązowym cukrem i płatkami kokosowymi. Piec 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Smacznego!




Niedziela rano. Wstaję, bo szkoda czasu na leżenie. Lepiej wykorzystać go na delektowanie się kawą i książką. I oczywiście, na przygotowanie śniadania.
Tofucznica to mój weekendowy klasyk i kolejny powód, aby uwielbiać poranki. Podana koniecznie z cebulą i szczypiorkiem oraz ze świeżym chlebem jest, moim zdaniem, jedną z najlepszych rzeczy, jakie można zaserwować na śniadanie.


Do złudzenia przypomina tradycyjną jajecznicę, ale w smaku jest oczywiście dużo lepsza. Aby smak był "jajeczny", konieczne jest użycie czarnej soli i niestety tego składnika pominąć nie można. Nie bójmy się też użyć jej więcej, niż soli tradycyjnej, bo jest zdecydowanie mniej słona, dlatego 2-3 łyżeczki nadadzą daniu właściwy smak.


Tofucznica

Składniki na solidne śniadanie dla 2 osób:
300 g tofu naturalnego 
2 cebule
pęczek szczypiorku
2 łyżeczki czarnej soli (lub więcej, według uznania) - obowiązkowo!
szczypta pieprzu
1/4 łyżeczki kurkumy
olej do smażenia

Na dużej patelni rozgrzać olej. Cebule pokroić w półksiężyce, wrzucić na patelnię i podsmażyć kilka minut, aż cebula lekko zmięknie. Tofu rozgnieść w dłoniach, dodać do cebuli i podczas smażenia rozbić za pomocą drewnianej łopatki na małe kawałki. Dodać sól, pieprz i kurkumę. Smażyć kilka minut, aż składniki dobrze się połączą. Na koniec dodać posiekany szczypiorek lub posypać nim wyłożoną już na talerze tofucznicę.

Smacznego!




Maj przynosi ze sobą nowy ziołowy ogródek na parapecie, więcej energii, optymizmu, no i rabarbar. Ten ostatni, cudownie kwaskowaty, idealnie komponuje się z ciastami, słodkimi kruszonkami, prostymi plackami, koniecznie z cukrem pudrem na wierzchu oraz z wyszukanymi przekładańcami. Jest kropką nad i, wisienką na torcie, kwintesencją maja i obowiązkowym składnikiem wiosennych wypieków.


Tym razem połączyłam rabarbar z kruchym spodem, kokosowo-waniliowym budyniem, zaś całość wieńczy lekko kwaśna rabarbarowa galaretka.
Jest pysznie, polecam!


Ciasto z kremem budyniowym i galaretką rabarbarową

Składniki:
spód
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki z tapioki (można zastąpić ziemniaczaną)
1/2 szklanki cukru
125 g wegańskiej margaryny
1/4 szklanki zimnej wody

krem budyniowy
2 szklanki mleka roślinnego (u mnie kokosowe)
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
1 laska wanilii
100 g wegańskiej margaryny lub 80 g oleju kokosowego

galaretka rabarbarowa
4 laski rabarbaru
1/2 szklanki wody
1/4 szklanki cukru
3 łyżeczki agar agar

Mąki połączyć ze sobą. Margarynę ubić za pomocą miksera, dodać cukier i ubijać jeszcze chwilę, aby składniki się połączyły. Stopniowo dodawać mąkę i miksować. Na koniec dodać wodę i zagnieść ciasto (w razie potrzeby dodać więcej wody).

Formę o wymiarach 20x30 cm wyłożyć papierem do pieczenia, wylepić przygotowanym ciastem, ponakłuwać je widelcem i piec około 20 minut w 200 stopniach, aż się lekko zrumieni.

Przygotować budyń. Laskę wanilii przeciąć wzdłuż i wyjąć ziarenka. Połowę mleka zagotować z cukrem i wanilią (ziarenkami i laską). Drugą połowę połączyć z mąką za pomocą trzepaczki. Stopniowo wlewać do gotującego się mleka, cały czas mieszając trzepaczką, aby nie powstały grudki.
Gotowy budyń przykryć folią spożywczą i wystudzić.
Zimny budyń połączyć z margaryną lub olejem kokosowym.

Przygotować galaretkę. Rabarbar obrać, pokroić w plasterki, umieścić w garnku, wlać wodę i dusić, aż cały rabarbar się rozpadnie. Dodać cukier i wymieszać. Agar agar rozpuścić w niewielkiej ilości wody, dodać do rabarbaru i gotować 5 minut. Delikatnie przestudzić (najlepiej cały czas mieszając, aby galaretka nie zaczęła się ścinać).

Na spód wyłożyć budyń, wylać na wierzch rabarbar, wyrównać i włożyć do lodówki. Galaretka zetnie się w kilka minut.

Smacznego!




Wraz z rosnącą popularnością wege barów i restauracji, lokale te oferują nam coraz to większą różnorodność dań. Wegańskie miejscówki serwują coraz częściej potrawy imitujące dania mięsne. Bez problemu możemy zjeść roślinnego kurczaka, wołowinę, burgera czy kebab. Co więcej, bywa, że podczas konsumpcji zdarza nam się zapytać "czy to aby na pewno nie jest mięso?".
Co za tym wszystkim stoi? Oczywiście seitan.

Można by powiedzieć, że dzisiejszy wpis jest dla ludzi o mocnych nerwach. Najpierw powitało Was zdjęcie schabowych, a teraz będę opowiadać o przyrządzaniu mięsa ;) Co to właściwie jest seitan, czemu zawdzięcza swoją popularność i po co komu sztuczne mięso?
Odpowiedzi znajdziecie w dzisiejszym poście.

Co to jest seitan?
Najprościej rzecz ujmując, seitan to czysty gluten pszenny. Nazywany jest też "chińskim mięsem", ze względu na dużą popularność, którą cieszy się w kuchni chińskiej.

Jak uzyskać seitan?
Metody są dwie. Pierwsza, dla ekscentrycznych testerów wszystkiego, pełnych zapału, z mnóstwem wolnego czasu i druga, dla zapracowanych/leniwców. Metoda pierwsza polega na zarobieniu podobnego do pierogowego ciasta, a następnie płukaniu go w zimnej wodzie, aż do całkowitego pozbycia się z ciasta skrobi. Zaprawieni w boju robią to w 20 minut, początkujący nawet 40-50 minut, a potem jeszcze przez kilka dni znajdują gdzieś (na zlewie, kuchennych meblach albo na sobie) przyschniętą skrobię (wiem, co mówię, wciąż należę do grupy początkujących).
Metoda druga wymaga zakupienia gotowego glutenu pszennego, który po prostu zalewa się wodą, miesza i gotowe. Czas przygotowania - 2 minuty, a efekt ten sam ;)

Jak wygląda seitan?
Kojarzycie takie naturalne greckie gąbki? Mniej więcej właśnie tak wygląda gotowy seitan przed obróbką ;)

Jak smakuje seitan?
Ha - i tu mnie macie! Seitan nie ma smaku. Ale wbrew pozorom to dobra wiadomość, bo możemy nadać mu dowolny smak, dlatego też z łatwością może imitować drób, wołowinę itd.

Czy seitan jest zdrowy?
Jak zapewne się domyślacie, seitan nie ma zbyt wielu wartości odżywczych (choć bogaty jest w białko), nie polecam go więc jako podstawę codziennej diety, raczej jako ciekawostkę.

Czy weganie jedzą seitan, bo tęsknią za mięsem?
Oczywiście, że nie! Ja traktuję seitan jako urozmaicenie, raz na jakiś czas każdy ma ochotę spróbować czegoś nowego. Dla miłośników gotowania seitan niewątpliwie daje duże pole do popisu i zabawy smakami, dlatego też po niego sięgnęłam.

Zobaczmy, jak to wszystko wygląda w praktyce.


Schabowy z seitana

Składniki (na solidnych 6 kotletów):
400 g glutenu pszennego lub 1 kg mąki pszennej
woda

4 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
1 cebula
2 łyżeczki lubczyku

1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka majeranku
szczypta chili
sól
pieprz

1/2 szklanki mielonego siemienia lnianego
bułka tarta
olej do smażenia

Seitan z mąki:
Mąkę wsypać do miski, dodać około 500 ml wody i zarobić ciasto. Odstawić na 15 minut, aby ciasto odpoczęło.
Do miski wlać zimną wodę i wyrabiać ciasto. Wodę co chwila wylewać i wlewać nową. Wyrabiać tak długo, aż woda będzie całkiem przejrzysta. Najlepszym sposobem na wyrabianie ciasta jest "tarmoszenie" go w obu dłoniach tak, jakbyśmy robili pranie ręczne. Znacznie przyspiesza to czas wypłukiwania skrobi, choć i tak należy uzbroić się w cierpliwość. I niestety, nie ma tu drogi na skróty, skrobi nie można wypłukać "prawie" albo "trochę", bo całość rozpadnie się podczas gotowania.

Seitan z glutenu:
Do miski wsypać gluten. Dodać czosnek, paprykę, kminek, majeranek, chili, sól i pieprz. Wlać 2,5-3 szklanki wody i szybko wymieszać.

Gotowy seitan pokroić na plastry. Każdy z nich rozwałkować.

W dużym garnku zagotować wodę. Osolić ją, dodać liście laurowe, ziele angielskie, przypaloną nad palnikiem cebulę i lubczyk. Wrzucić kotlety i gotować około 40 minut. (Uwaga: garnek powinien być w miarę możliwości duży i szeroki, ponieważ kotlety bardzo pęcznieją podczas gotowania i wypływają do góry.)

Ugotowane kotlety lekko wystudzić.

Do mielonego siemienia lnianego dodać 1/2 szklanki wody, wymieszać i pozostawić na kilka minut (jeśli robiliśmy seitan z mąki, przez co nie dodawaliśmy do środka przypraw, można je dodać teraz do siemienia). Kotlety dokładnie obtaczać z siemieniu, a następnie w bułce tartej.

Smażyć na rozgrzanym oleju, na złoty kolor.





Śniadanie to świętość. Bez niego nie wychodzę z domu, nawet jeśli w pośpiechu trzeba robić kanapki. Ale ponad wszystko uwielbiam leniwe poranki, kiedy gotuję garnek kawy według pięciu przemian, smażę wielkie porcje tofucznicy z cebulą albo tworzę nowe pasty do pieczywa. Poranki, które smakują świeżo upieczoną chałką, domowym majonezem z mleka sojowego i spokojem. Poranki, które kończą się dopiero, gdy kawa jest całkiem zimna.

Twarożek ze słonecznika robię od dawna, wzbogacając go o różne przyprawy lub suszone pomidory, ale najlepiej smakuje w wersji wiosennej - z rzodkiewką i szczypiorkiem. Twarożek nie obejdzie się też niestety bez czarnej soli, która nadaje specyficznego posmaku i charakteru.
Polecam szczególnie z domowymi bułeczkami i wegańskim masłem (u mnie na bazie kaszy jaglanej i oleju kokosowego).


Słonecznikowy twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem

Składniki:
300 g słonecznika
woda filtrowana/źródlana
1 pęczek rzodkiewki
1 pęczek szczypiorku
2 łyżeczki czarnej soli kala namak
szczypta pieprzu
1/4 łyżeczki kurkumy

Słonecznik wypłukać na sicie, wsypać do naczynia i wlać tyle wody, aby jej poziom sięgał około 1 cm ponad poziom słonecznika. Odstawić na minimum 15 minut (można nawet na całą noc).

W międzyczasie rzodkiewkę zetrzeć na grubych oczkach tarki, szczypiorek posiekać.

Namoczony słonecznik zblendować na gładko (nie odcedzać - część wody zostanie wchłonięta, a pozostała część sprawi, że twarożek będzie wilgotny). Dodać rzodkiewkę, szczypiorek i przyprawy, po czym dobrze wymieszać. W razie potrzeby dodać do smaku więcej soli (czarna sól jest mniej słona od tradycyjnej, więc bez obawy).

Smacznego!





Wielkanoc bezsprzecznie kojarzy mi się z mazurkami. Nie jestem fanką świątecznego żurku, o innych wielkanocnych potrawach nie wspominając, za to mazurek to zupełnie inna bajka. Pomyślcie tylko o tych wszystkich kajmakach, marcepanach, czekoladzie, migdałach i orzechach. Delikatny kruchy spód, bakalie i udekorowany wierzch to niezawodny przepis na świąteczną ucztę.


Robiłam już tradycyjne mazurki z kajmakiem, ale też z konfiturą różaną i marcepanem, z karmelizowanymi pomarańczami, jednak najbardziej smakuje mi ten - z suszonymi śliwkami i czekoladą. Gotowane w cukrowym syropie śliwki, przełamane cytrynową nutą i wzbogacone migdałami smakują wybornie.
Spróbujcie sami!


Mazurek "śliwka w czekoladzie"

Składniki:
spód
300 g mąki pszennej
200 g wegańskiej margaryny
100 g cukru pudru
szczypta soli
kilka łyżek zimnej wody

nadzienie
400 g suszonych śliwek
100 g mielonych migdałów
1 cytryna - skórka i sok
1 szklanka cukru
1 szklanka wody

polewa
100 g gorzkiej czekolady
1 łyżka oleju kokosowego

Mąkę przesiać na stolnicę, margarynę pokroić na kawałki i posiekać z mąką, aż składniki dobrze się połączą, a kawałeczki margaryny będą bardzo drobne. Przesiać cukier puder, dodać do mąki wraz z solą i wymieszać. Uformować kopczyk, zrobić w nim dołek, dodać na początek 4 łyżki wody i szybko zarobić ciasto. W razie potrzeby dodać odrobinę więcej wody (ale uważać z ilością, by ciasto nie stało się zbyt klejące). Ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na pół godziny.

W międzyczasie przygotować nadzienie. Wodę z cukrem umieścić w garnku i zagotować. Dodać pokrojone na drobne kawałki śliwki, skórkę i sok z cytryny oraz migdały i gotować kilka minut, często mieszając, aż masa lekko zgęstnieje. Odstawić do wystudzenia.

Schłodzone ciasto przełożyć na podsypaną mąką stolnicę i rozwałkować na grubość około 3 mm.
Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i przenieść na nią ciasto (moja blacha miała wymiary 32x28 cm, ale zostało mi sporo ciasta, które wykorzystałam na zrobienie ozdobnych brzegów oraz różyczek). Powierzchnię ciasta ponakłuwać widelcem i piec około 15 minut w temperaturze 200 stopni, aż ciasto lekko się zrumieni.
Wystudzić.

Na wystudzonym spodzie ułożyć śliwkowe nadzienie.

Przygotować polewę. W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę wraz z olejem kokosowym i pokryć nią wierzch ciasta.

Schłodzić przed podaniem.

Smacznego!

źródło przepisu




Spaghetti kojarzy nam się najczęściej z pszennymi kluskami, które nawet z minimalną ilością dodatków zawsze smakują wyśmienicie. Któż bowiem nie lubi makaronu zatopionego w pomidorowym sosie? Wielu docenia także jego uniwersalność, szybkość przygotowania i łączy z warzywami, uzyskując sycący lunch, który można zabrać do pracy, zaś nawet najlepsi kucharze nie powstydziliby się klasycznego aglio e olio jako dania na romantyczną kolację.

Jednak dla osób, które dbają o linię lub chcą jeść zdrowiej makaron nie jest sprzymierzeńcem. Chyba że... zrobimy go z cukinii! Cukiniowe spaghetti jest lekkie i pożywne, zaś aromatyczny pomidorowy sos oraz orzechowe kawałki "mięsa" nadają mu charakteru tradycyjnego spaghetti bolognese. Jest zdrowo i pysznie!


I jeszcze słów parę o przygotowaniu warzywnego spaghetti. Tu z pomocą przyjdzie nam spiralizer, który pozwoli zamienić w makaron nie tylko cukinię, ale także marchewkę, buraka, batata, ziemniaka, ogórka, rzodkiew itd. Warzywny makaron wykorzystać można do dań głównych, sałatek i zup. Nada daniom atrakcyjny wygląd i pozwoli odkryć warzywa na nowo.
Ja korzystam ze spiralizera firmy Benriner, a pełną ofertę firmy znajdziecie tutaj (klik).


Cukiniowe spaghetti bolognese

Składniki:
3 duże cukinie
1 puszka pomidorów w kawałkach
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 czerwona cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy
sól
pieprz

1 szklanka orzechów włoskich
1/2 łyżeczki chili
1/2 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki wędzonej papryki
sól
pieprz

dodatkowo
garść czarnych oliwek
awokado

Z cukinii przygotować spaghetti za pomocą spiralizera.

Orzechy zmiksować wraz z chili, kuminem, papryką, solą i pieprzem tak, aby były całkowicie rozdrobnione i zbiły się w grudki.

Na patelni rozgrzać oliwę. Cebulę i wrzucić na patelnię. Lekko zeszklić, po czym dodać posiekany czosnek i podsmażać jeszcze chwilę. Dodać koncentrat pomidorowy, wymieszać. Wsypać przygotowane wcześniej orzechy, dodać odcedzone pomidory, wymieszać i pogotować kilka minut. Doprawić solą i pieprzem do smaku.

Połowę sosu zdjąć z patelni i przełożyć do naczynia. Na patelnię wrzucić połowę cukiniowego spaghetti i gotować około 5 minut, aż cukinia lekko zmięknie. Całość zdjąć z patelni. Ponownie wlać na patelnię zdjętą wcześniej część sosu, dodać resztę cukinii i podgotować kolejne 5 minut.

Podawać z czarnymi oliwkami i awokado.

Smacznego!







W poprzednim wpisie dzieliłam się przepisem na ciecierzycowe chrupki, dziś przedstawiam pomysł na ich wykorzystanie. Choć chrupki świetnie smakują bez żadnych dodatków, to gdy/jeśli w ogóle (*odpowiednie skreślić) spowszednieją Wam długie wieczory z filmem i ciecierzycą zajadaną zamiast popcornu, polecam równie uzależniające tortille!

Tortille będą świetne na lunch, przekąskę, a także na imprezę, szczególnie, jeśli podamy je w wersji zrób to sam, czyli damy każdemu z gości możliwość skomponowania własnej wersji potrawy. Oczywiście sprawdzą się tu wszystkie warzywa, można wykorzystać także sojowe lub seitanowe kotleciki, a by całość nie była zbyt sucha, warto podać roślinny majonez, hummus, guacamole czy pomidorową salsę.

Tortillowe placki można oczywiście kupić gotowe, ale jak zwykle polecam zrobić je samemu, zwłaszcza, że są łatwe i szybkie w przygotowaniu, a poza tym niewiele rzeczy cieszy tak, jak domowy wyrób pieczywa. :)



Tortille z pieczoną ciecierzycą

Składniki:
tortilla
2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki wody
1/4 szklanki mleka roślinnego
2 łyżki oliwy

ciecierzyca
150 g ciecierzycy wg tego przepisu

dodatkowo
rukola
ogórek
czerwona cebula
papryka (u mnie pieczona w oleju)
awokado
zielona pietruszka
majonez wegański

Mąkę przesiać, wymieszać z sodą i solą. Dodać wodę, mleko oraz oliwę i zarobić gładkie, elastyczne ciasto. Podzielić je na 8 równych części, a każdą z nich rozwałkować na kształt koła o średnicy ok. 10 cm.

Dobrze rozgrzać suchą patelnię i położyć na niej pierwszą tortillę. Gdy zaczną pojawiać się na niej bąble, a brzegi będą odchodzić (po około 1-2 minutach), przewrócić na drugą stronę i piec kolejne 1-2 minuty. Podobnie postąpić z kolejnymi plackami (najprościej piec tortille na bieżąco, przy wałkowaniu, tzn. gdy jedna się piecze, wałkować kolejną. W przeciwnym razie potrzeba dużo miejsca, żeby porozkładać placki, aby się nie pozlepiały).

Gotowe tortille zawinąć w ściereczkę, aby nie wysychały i zmiękły. Można spożywać od razu lub po wystygnięciu przechowywać w lodówce, szczelnie zamknięte.

*

Tortille posmarować majonezem, ułożyć na nich pieczoną ciecierzycę oraz pozostałe dodatki. Zrolować lub jedynie zawinąć boki do góry i w takiej formie ułożyć w koszyku.

Smacznego!