Sezonowo: Ravioli z bobem i miętą
Prosto, ale pysznie: Pieczone warzywa
Na grilla: Szaszłyki z warzywami i tofu
Wegańska lodziarnia: Lody malinowo-porzeczkowe
Nasze ulubione: Chrupki z ciecierzycy

Moi drodzy, czy zdążyliście już odkryć fantastyczne właściwości czarnego bzu? Wszędzie go pełno i przepięknie kwitnie. Nasza spiżarnia zdążyła się już wypełnić butelkami z syropem z kwiatów bzu, mamy zasuszone kwiaty na herbatę, zachwycamy się bzową lemoniadą i czekamy, aż powstanie z niej szampan. Kiedy zapasy na zimę są zrobione, można trochę poeksperymentować.

Kwiaty dzikiego bzu świetnie nadają się do smażenia. Aby było zdrowiej, ciasto powstało z mąki ciecierzycowej, ale pszenna też się tu sprawdzi. Przepis jest banalnie prosty, a przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę.

Jeśli tylko macie w swojej okolicy krzewy czarnego bzu, warto pozbierać kwiaty i coś z nich przygotować. I najważniejsze - nie zbierajcie wszystkich, przecież czekamy też na owoce :).


Kwiaty czarnego bzu w cieście z mąki ciecierzycowej

Składniki:
300 g mąki z ciecierzycy
2 duże banany
300 ml mleka roślinnego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
15-20 baldachów kwiatów czarnego bzu
olej do smażenia

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać banany, mleko i zmiksować. Odstawić na 15 minut. Jeśli ciasto będzie zbyt gęste, dolać mleka lub wody.

Na patelni rozgrzać olej. Kwiaty zanurzać w cieście i smażyć z obu stron na złoto.

Smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Smacznego!




Przygotowując ten wpis, zajrzałam do archiwum bloga w poszukiwaniu naszych dawnych przepisów na bakłażany. Natknęłam się na opublikowane dokładnie cztery lata temu curry z bakłażanów i orzechów ziemnych, które pozwoliło mi polubić te warzywa. Zaczęłam się przy tym zastanawiać, ile zmieniło się przez te ponad cztery lata, od kiedy blog istnieje.

Pamiętam, że gdy go zakładałyśmy, podobnych blogów było wiele, jednak w międzyczasie powstało ich jeszcze więcej, wydano także mnóstwo książek poświęconych zdrowemu odżywianiu, nie nadążam ze śledzeniem wegetariańskich i wegańskich lokali, które się otwierają.
Cieszy mnie fakt, że coraz częściej mówi się o kuchni roślinnej bez wnikania w światopogląd, który stoi za takim stylem odżywiania, bez narzucania swoich racji i przekonywania. Ze świadomością, że dania wegańskie obronią się same, zarówno wizualnie, jak i smakowo, że gotowanie z roślin daje nieskończone możliwości i że coraz bardziej interesujemy się tym, co mamy na talerzach... albo na grillach :).

Dzisiejszy bakłażan jest wyjątkowy, łączy w sobie ostrość chilli, imbiru i czosnku, bogaty aromat przypraw i kwaskowatość limonki. Doskonale uzupełnia go porzeczkowy sos BBQ oraz ryż wzbogacony kardamonem i anyżem. Bakłażana można przygotować na grillu, ale równie dobrze sprawdzi się tu także patelnia grillowa.


Grillowany bakłażan z sosem BBQ

Składniki:

bakłażan
1 duży lub 2 małe bakłażany
sok z połowy limonki
5 łyżek sosu sojowego
2 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego 
1-centymetrowy kawałek imbiru, obrany i starty
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 łyżka ciemnego cukru muscovado
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka słodkiej wędzonej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/2 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
sól

sos BBQ
1/4 szklanki keczupu
2 łyżki dżemu z czarnej porzeczki
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka melasy
1 łyżka octu jabłkowego
1 ząbek czosnku, wyciśnięty
1 łyżeczka wędzonej papryki
szczypta chili

Bakłażana umyć, odciąć końcówki, a następnie pokroić wzdłuż na plasterki o grubości około 5 mm.

W miseczce wymieszać ze sobą sok z limonki, sos sojowy, olej, dodać imbir, czosnek, muscovado, cynamon, kolendrę, wędzoną paprykę, kminek, kurkumę, ziele angielskie, pieprz i sól. Przygotowaną marynatą natrzeć bakłażany z obu stron i pozostawić na około pół godziny.

W międzyczasie przygotować sos. Wszystkie składniki połączyć i podgrzewać na niewielkim ogniu około 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Wystudzić.

Bakłażana przygotować na grillu lub patelni grillowej. Patelnię można lekko natłuścić, aby warzywo nie przywierało. Grillować po kilka minut z każdej strony. Podawać z ryżem.

Smacznego!




Witajcie po trochę dłuższej przerwie. Nie było nas tu chwilę, ale to nie znaczy, że przestałyśmy gotować. Rozwijamy działalność w różnych kierunkach, mniej lub bardziej związanych z gotowaniem, jednak kuchnia roślinna niezmiennie nas pasjonuje, odkrywamy ciągle nowe smaki i chcemy się nimi w dalszym ciągu z Wami dzielić.

Za sprawą chłodnej wiosny w przydomowym ogrodzie niewiele na razie jest warzyw i owoców, za to rabarbaru zdecydowanie jest pod dostatkiem. A że rabarbar to jeden z wdzięczniejszych tematów na ciasto, częstujemy Was dzisiaj prostą krajanką. To jeden z tych wypieków, które powstają dzięki kilku machnięciom łyżką i zwyczajnie nie mogą się nie udać, za to są obłędnie dobre. Spróbujcie sami :).


Krajanka z rabarbarem

Składniki:

na spód i kruszonkę
200 g mąki pszennej lub jasnej orkiszowej
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
120 g płatków owsianych
170 g brązowego cukru
150 g oleju

nadzienie
400 g rabarbaru 
70 g brązowego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

Przygotować spód. Mąkę wymieszać z sodą i solą, dodać płatki owsiane, cukier, a następnie olej i wszystko dokładnie wymieszać.

Formę o wymiarach około 22 x 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć na spód 2/3 ciasta, wyrównać, a pozostałą 1/3 odłożyć.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Włożyć spód na 10 minut, aby lekko się podpiekł.

W międzyczasie przygotować nadzienie. Rabarbar obrać i pokroić na plasterki. Włożyć do garnka, dodać cukier, cynamon i dusić, aż rabarbar się rozpadnie i lekko odparuje. Dodać ekstrakt waniliowy. Mąkę ziemniaczaną połączyć z odrobiną zimnej wody, wlać do garnka i zagotować, mieszając, aby nadzienie lekko zgęstniało.

Rabarbar wyłożyć na podpieczony spód, posypać pozostałą częścią ciasta, aby powstała kruszonka. Ciasto włożyć z powrotem do piekarnika i piec jeszcze 40 minut.

Smacznego!



Ten przepis pozwolił mi odkryć prawdziwy potencjał, jaki drzemie w boczniakach, na których wykorzystanie jakoś nigdy nie miałam pomysłu. Widząc, jak od pewnego czasu wegańską blogosferę opanowały przepisy na "śledzie" z boczniaków, koniecznie chciałam wypróbować czy naprawdę da się przyrządzić z grzybów danie tak bardzo zbliżone do swojego rybnego pierwowzoru.

Nie chodzi tu w żadnym razie o tęsknotę za tym pierwowzorem, raczej o zabawę formą, o odkrywanie nowych smaków i możliwości.

Nie mogłam wybrać między "tradycyjnymi" boczniakami w marynacie na bazie oleju i musztardy, a tymi w śmietanie, więc podzieliłam przygotowane grzyby na dwie części, z czego jedną połączyłam ze śmietaną i ogórkiem. Obie są zaskakująco "śledziowe" i pyszne!


Boczniaki w oleju

Składniki:
1 kg boczniaków
1 cebula
2 łyżki musztardy
2 łyżki octu jabłkowego
5 łyżek sosu sojowego
2 liście laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
50 ml oleju
sól

Boczniaki opłukać, osuszyć i smażyć na oleju, aż lekko się przyrumienią.

Przygotować marynatę. Musztardę, ocet, sos sojowy i olej połączyć za pomocą trzepaczki balonowej.

Cebulę pokroić w piórka i sparzyć.

Podsmażone boczniaki przełożyć do miski, dodać przyprawy, cebulę, wlać marynatę i wszystko dokładnie wymieszać.

Przykryć i wstawić na noc do lodówki.

Boczniaki w śmietanie

Składniki:
boczniaki przyrządzone według powyższego przepisu
śmietana sojowa (przepis poniżej)
2 ogórki kiszone

śmietana sojowa
1/2 szklanki mleka sojowego
2 łyżki octu jabłkowego
1/3 szklanki oleju
szczypta soli

Mleko sojowe wlać do wysokiego naczynia, dodać sól i ocet, ubijać przez pół minuty za pomocą blendera. Nie przerywając blendowania, cienkim strumieniem wlewać olej i miksować jeszcze przez około 2 minuty, aż całość spieni się i zacznie gęstnieć. Gotową śmietanę włożyć do lodówki, gdzie po 20 minutach dodatkowo zgęstnieje.

Ogórki kiszone pokroić w drobną kostkę.

Boczniaki wymieszać ze śmietaną i ogórkami.

Smacznego!




Grudzień od zawsze kojarzył mi się z wypiekami. Jako dziecko zawsze prosiłam mamę, by zagniotła kruche ciasto, ja zaś wycinałam choinki, gwiazdki i aniołki, by potem je lukrować i ozdabiać. W kolejnych latach zapragnęłam tworzyć pierniczki, kupowałam foremki w kształcie ludzików i reniferów. Dziś nie darzę słodyczy takim uwielbieniem, jak kiedyś, jednak grudzień nie może się obejść bez małych, słodkich wypieków.

Nazwałam te ciasteczka zimowymi, bo pachną pomarańczą i rumem oraz przypominają śniegowe kule. Mają cudowny aromat, są szybkie do wykonania i naprawdę pyszne!


Zimowe ciasteczka z pomarańczą

Składniki:
2 szklanki mąki
160 g wegańskiej margaryny
4 łyżki cukru pudru
1 jabłko
skórka otarta z jednej pomarańczy
2 łyżki rumu (opcjonalnie)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

dodatkowo
cukier puder do obtoczenia ciasteczek

Margarynę pokroić w kostkę i umieścić w misie miksera.

Jabłko obrać ze skórki i zetrzeć na mus na najmniejszych oczkach tarki. Dodać do margaryny wraz z cukrem pudrem, skórką z pomarańczy, rumem i ekstraktem waniliowym.

Całość utrzeć ze pomocą miksera na gładką masę. Stopniowo dodawać mąkę i miksować dalej, aż składniki się połączą.

Formować okrągłe ciasteczka o średnicy około 2 cm.

Piec 20 minut w temperaturze 200 stopni. Gdy ciasteczka lekko ostygną, obtaczać w cukrze.

Z podanego przepisu otrzymamy około 30 ciasteczek.

Smacznego!



Brak pomysłu na świąteczny obiad? Oto rozwiązanie! Oto pieczeń z mnóstwem dobrych rzeczy w środku, z posmakiem warzyw i grzybów, pachnąca orzechami, sycąca dzięki ryżowi i soczewicy. Prosta w przygotowaniu i bardzo uniwersalna. Będzie idealna do ziemniaków czy kaszy, podana z sosem pieczeniowym. Równie dobrze smakuje na drugi dzień, pokrojona w plastry i odsmażona na patelni.


Istotne, by wszystkie warzywa drobno pokroić, co pomoże pieczeni zachować spoistość, jednak nie blendujemy niczego, by smaki poszczególnych warzyw były wyczuwalne.

Pieczeń warzywna z orzechami

Składniki:
1/2 szklanki zielonej soczewicy
1/2 szklanki brązowego ryżu
300 g pieczarek
1 łodyga selera naciowego
1 marchewka
1 cebula
1 szklanka orzechów włoskich
1/2 szklanki płatków owsianych
3 łyżki mielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka mielonego kminku
olej do smażenia
pieprz
sól

Soczewicę i ryż ugotować zgodnie z instrukcjami na opakowaniach.

Cebulę, seler i pieczarki posiekać w drobną kostkę, marchewkę zetrzeć na tarce.

Na patelni rozgrzać olej, dodać cebulę i zeszklić. Dodać seler, pieczarki, marchewkę i dusić, aż warzywa zmiękną.

Przełożyć do miski, dodać ugotowaną soczewicę i ryż.

Orzechy oraz płatki owsiane zemleć na mąkę. Dodać do warzyw wraz z siemieniem lnianym. Przyprawić i dokładnie wymieszać.

Podłużną formę o długości 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć masę do formy. Piec około 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Podawać z sosem pieczeniowym.

Smacznego!


Po co sos pieczeniowy komuś, kto nie je pieczeni? Już spieszę z odpowiedzią! Warzywa, grzyby i ziarna są świetnym materiałem na pieczeń, zaś mnogość tych produktów daje nam nieograniczone możliwości na przygotowanie dania. 

Do poszukiwań przepisu na wegański sos pieczeniowy skłoniła mnie pieczeń z seitana, która dosłownie prosiła się o sos. Nie wierzyłam, że uda mi się odtworzyć smak tradycyjnego sosu pieczeniowego, mając pod ręką głównie cebulę i marchewkę. 

Z pomocą przyszedł Jamie Oliver, który ma receptę na wszystko (klik). Zrezygnowałam z Marmite (zaliczam się do tego obozu, który go nie znosi) i przecieru pomidorowego, bo zależało mi na łagodniejszym smaku. Dżem porzeczkowy zastąpiłam domowym winem porzeczkowym, ale z powodzeniem można pominąć te składniki. 

I oto jest - gęsty i aromatyczny wegański sos pieczeniowy. Idealny do klusek, kopytek, pieczeni seitanowych, grzybowych i warzywnych. Spróbujcie koniecznie!



Wegański sos pieczeniowy

Składniki:
2 cebule
1 marchewka
2 łodygi selera naciowego
3 suszone grzyby
1 ząbek czosnku
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
4 łyżki sosu sojowego
50 ml czerwonego wina (opcjonalnie)
1 litr wywaru warzywnego
2-3 łyżki mąki pszennej
oliwa

W garnku rozgrzać oliwę, dodać pokrojoną w piórka cebulę i czosnek oraz liść laurowy i ziele angielskie. Chwilę podsmażać, aż warzywa się zeszklą, dodać pokrojony w plasterki seler naciowy i podsmażać, aż cebula zacznie się lekko rumienić. Dodać pokrojoną marchewkę, grzyby, a następnie wlać czerwone wino i dusić kilka minut.

Wlać wywar warzywny, dodać sos sojowy i gotować, aż warzywa zmiękną.

Sos przecedzić do drugiego garnka, dobrze wyciskając warzywa. Dodać mąkę i energicznie mieszać trzepaczką balonową, aby nie zrobiły się grudki. Gotować kilka minut, aż sos zgęstnieje.

Smacznego!


Kiedyś wydawało mi się, że będąc na diecie wegańskiej, definitywnie trzeba zapomnieć o serach. Otóż nie mogłam się bardziej mylić. Testowałam słonecznikowe twarożki, sery z orzechów, migdałów, a nawet ziemniaków. I wszystkie miały jedną wspólną cechę - były pyszne. Z jednej strony uderzająco podobne do tradycyjnych serów, z drugiej zaś gwarantowały nowe doznania smakowe.

Gdybym miała polecić najprostszy i najszybszy do przygotowania ser wegański, zdecydowanie byłby to ten z nerkowców. Pozwalają one na uzyskanie gładkiego, kremowego serka, który dowolnie można przyprawić, nadając mu ulubiony smak. Dotąd decydowałam się najczęściej na wersję z płatkami drożdżowymi i musztardą, ale tym razem postawiłam na świeży tymianek, czosnek i żurawinę. Dodatek oleju kokosowego sprawił, że serek ma zwartą konsystencję i można mu nadać dowolny kształt.

Jest naprawdę pyszny i idealny na kanapkę. Jeśli szukaliście przepisu na łatwy wegański ser, to blendery w dłoń i do dzieła! ;)


Serek z nerkowców z tymiankiem i żurawiną

Składniki:
1 szklanka orzechów nerkowca
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki oleju kokosowego, roztopionego
1 duży ząbek czosnku
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka listków świeżego tymianku
1/2 szklanki suszonej żurawiny

Orzechy nerkowca moczyć przez minimum 4 godziny, aby zmiękły. Odcedzić i przełożyć do wysokiego naczynia.

Dodać sok z cytryny, olej kokosowy, rozgnieciony ząbek czosnku, sól oraz listki tymianku. Zblendować na gładką masę.

Niewielką miseczkę wyłożyć folią spożywczą. Przełożyć do miski serek, zebrać rogi folii i zwinąć tak, by uformować kulę.

Serek włożyć do lodówki na minimum 2 godziny, by stężał. Po tym czasie delikatnie usunąć folię i wetknąć w niego owoce żurawiny.

Smacznego!




Chłodne dni to okazja do tego, by więcej czasu spędzać w kuchni, przeglądać przepisy, uzupełnić zapasy korzennych przypraw, zacząć opracowywać świąteczne menu, włączyć piekarnik, żeby było cieplej i upiec coś dobrego, na przykład tartę.

Ta tarta jest wyjątkowa. Orkiszowy spód nadaje tu lekko orzechowego posmaku, idealnie uzupełnianego przez rozmaryn. Spód można oczywiście przygotować z mąki pszennej, ale uwierzcie, że warto dać szansę orkiszowej.

Wypełnienie tarty to ziołowe tofu, będące moim zdaniem najlepszą bazą wszelkich tart, której przygotowanie nie wymaga przy tym żadnego wysiłku.

I oczywiście buraki. Mogą oczywiście być ugotowane, ale bardzo, bardzo polecam je upiec, zdecydowanie zyskają dzięki temu na smaku. Ogólnie rzecz biorąc polecam je piec regularnie, trzymać w lodówce i dodawać do różnych dań, sałatek oraz na kanapki. Albo zrobić nich barszcz - jest najlepszy!

Wierzch tarty inspirowany jest buraczanym carpaccio. Cienkie plasterki pieczonych buraków, odrobina rukoli, orzechów włoskich oraz ocet balsamiczny.

Jak dla mnie, połączenie jest idealne. Zarówno smakowo, jak i wizualnie (nie tylko dlatego, że kolorystycznie pasuje do logo Vege z Miłością). Żałuję, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia przekroju (danie stygło, biesiadcy wyczekiwali obiadu z niecierpliwością, a na zewnątrz zmierzchało - odwieczne problemy blogerów kulinarnych ;)), ale zapewniam, że tarta wygląda pięknie również po przekrojeniu. Bardzo polecam!


Pełnoziarnista tarta rozmarynowa z pieczonymi burakami

Składniki:
spód
125 g razowej mąki orkiszowej
125 g mąki jasnej (orkiszowej lub pszennej)
160 g wegańskiej margaryny
50 g zimnej wody
pół łyżeczki soli
mała gałązka rozmarynu

nadzienie
1 kostka tofu naturalnego
1 łyżeczka tymianku (najlepiej świeżego)
1/2 łyżeczki mielonego kminku
2 łyżeczki czarnej soli
pieprz
kilka łyżek mleka roślinnego
2 duże buraki

dodatkowo
rukola
orzechy włoskie, posiekane
ocet balsamiczny
grubo mielony pieprz

Buraki umyć, zawinąć w folię aluminiową (jeśli są wyjątkowo duże, przekroić na pół) i piec około godziny w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Na stolnicę wysypać mąki i posiekać z margaryną. Dodać sól i drobno posiekany rozmaryn. Zrobić zagłębienie, wlać wodę i zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez pół godziny. Następnie rozwałkować i wyłożyć nim tortownicę o średnicy 26 cm. Z pozostałej części ciasta, można upiec małe ciasteczka do dekoracji tarty.

Ciasto ponakłuwać widelcem i piec 20 minut w temperaturze 200 stopni.

W międzyczasie przygotować nadzienie. Tofu zmiksować z mlekiem, tymiankiem, mielonym kminkiem, solą i pieprzem. Jeśli masa jest za gęsta, dodać odrobinę więcej mleka.

Upieczone buraki odwinąć z folii, przestudzić, obrać i pokroić na plasterki (najlepiej za pomocą mandoliny do warzyw - ja używam tej - klik).

Na podpieczony spód wyłożyć tofu, a na górze ułożyć buraki. Piec jeszcze 10 minut.

Gotową tartę ozdobić rukolą, posiekanymi orzechami włoskimi, skropić octem balsamicznym i posypać świeżo zmielonym pieprzem.

Smacznego!





Magia - tak w skrócie określić można to, co potrafią niepozorne nasiona chia. Jak idealnie zagęszczają owsianki, koktajle i puddingi, jakie są zdrowe i jak dzięki nim znane dotąd desery nabierają nowego wymiaru.

A magiczny deser z chia musi oczywiście mieć w sobie czekoladę, wanilię odrobinę owoców i bakalii. Dlatego przedstawiam pudding z gęstym i kremowym czekoladowym musem, z aromatem wanilii oraz delikatnym wspomnieniem lata w postaci wiśni. Magia.



Pudding chia z musem czekoladowym i wiśniami

Składniki:
pudding
1/4 szklanki nasion chia
350 ml mleka kokosowego (na przykład domowej roboty - klik)
2 łyżki cukru
1 laska wanilii

mus czekoladowy
1 puszka mleka kokosowego (schłodzonego przez minimum dobę w lodówce)
4 łyżki kakao
2 łyżki cukru pudru

dodatkowo
wiśnie (mogą być mrożone lub z kompotu)
prażone migdały
starta gorzka czekolada

Przygotować pudding. Laskę wanilii naciąć wzdłuż i wyjąć ziarenka. Do garnka wlać mleko kokosowe, wsypać nasiona chia, cukier, ziarenka oraz laskę wanilii i zagotować. Gotować około 10 minut. Jeśli pudding będzie za gęsty, można dolać wody.

W międzyczasie przygotować mus. Z puszki mleka kokosowego wyjąć stałą część i przełożyć do miski. Zmiksować z cukrem i kakao.

Na spód szklanek ułożyć warstwę musu, a na nią pudding. Wierzch udekorować pozostałym musem, wiśniami, migdałami i czekoladą.

Przed podaniem dobrze schłodzić w lodówce.

Smacznego!





Dzisiaj bierzemy na warsztat... ryby! ;) Nie sądziłam, że odtworzenie rybnego smaku będzie takie proste. Bawię się ostatnio w wegańskie pasty z makreli i sałatki z tuńczyka, z zaskakująco rybnym rezultatem. Mając pod ręką sos sojowy czy glony (bo cóż może mieć bardziej morski smak niż one?) otwiera się przed nami mnóstwo możliwości.

Dlatego też na obiad proponuję mielone kotlety a la rybne na bazie kaszy jaglanej i tofu, z dodatkiem glonów nori (dokładnie takich, jakie używa się do sushi). Jako uzupełnienie całości doskonale sprawdzi się tradycyjny sos koperkowy. Jeszcze tylko ziemniaki i pyszny obiad gotowy :)


Kotlety a la rybne z sosem koperkowym

Składniki:
kotlety
1 szklanka kaszy jaglanej
300 g tofu naturalnego
2 arkusze glonów nori
3 łyżki sosu sojowego
4 łyżki oleju
sól 
pieprz

bułka tarta do panierowania
olej do smażenia

sos
3 łyżki mąki 
3 łyżki oleju
1 szklanka mleka roślinnego
pęczek koperku
sól 
pieprz

Kaszę jaglaną opłukać pod zimną wodą, a następnie przelać wrzątkiem i ugotować w trzech szklankach wody (kasza powinna być rozgotowana). Lekko przestudzić.

Nori pociąć nożyczkami na mniejsze kawałki, zalać ciepłą wodą i pozostawić na 10 minut. Odcedzić.

Kaszę, tofu, nori i przyprawy umieścić w jednym naczyniu i zmiksować na gładką masę.

Formować niewielkie kotlety, panierować w bułce tartej i smażyć na złoto.

Przygotować sos: w rondelku podgrzać mąkę, dodać olej i dokładnie połączyć. Stopniowo wlewać mleko, energicznie mieszając trzepaczką, aby nie powstały grudki. Dodać koperek i doprawić do smaku. Podawać z kotletami.

Smacznego!



Niezaprzeczalnie dostrzec można coraz więcej znaków świadczących o tym, że zbliża się jesień, jednak wciąż mamy szczęście doświadczać pięknej pogody, zatem warto możliwie jak najbardziej przedłużyć sezon grillowy.

Bawi mnie, gdy jestem pytana o to, co jem podczas spotkań przy grillu. Przecież wszystkie warzywa idealnie nadają się do grillowania! Cukinia, papryka czy cebula nabierają zupełnie innego smaku. Warto spróbować też z burgerami czy falafelami.

Dzisiaj z kolei proponuję proste szaszłyki, które nie wymagają wielu składników i wysiłku, a cały ich sekret zamyka się w sposobie przyprawienia. Mi najbardziej smakują z pieczywem i musztardą :).


Grillowane szaszłyki z warzywami i wędzonym tofu

Składniki:

2 papryki
20 kapeluszy pieczarek
2 cebule
1 kostka wędzonego tofu 

1/2 szklanki oleju
4 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta chili
1/2 łyżeczki tymianku
1/2 łyżeczki oregano
sól

Paprykę i tofu pokroić w większą kostkę, cebulę w grubsze plastry.

Na patyczki do szaszłyków nadziewać na przemian paprykę, pieczarki, cebulę i tofu.

Olej wymieszać z przyprawami. Zanurzać w nim szaszłyki, każdego dokładnie obtaczając w przyprawach.

I grillować! :)

Smacznego!