Naleśniki wiosennie natchnione


Pamiętam, jak parę ładnych lat temu zafascynowało mnie smażenie naleśników. Bardzo ostrożnie podchodziłam wtedy do wszelkich kulinarnych wyczynów, dlatego też to mama przygotowywała ciasto, a ja stałam cierpliwie przy kuchence, wylewając jego porcje na patelnie, równomiernie rozprowadzając, a następnie przewracając (nie zawsze w jakiś wyszukany sposób) na drugą stronę. Później opatentowałam metodę czytanio-smażenia, czyli czytania przy smażeniu: jedna strona książki na jedną stronę naleśnika (zdaje się, że była to jakaś niezbyt wciągająca lektura szkolna, więc trzeba było szukać sposobów na umilenie sobie czytania).
Gdy zaczęłam studia i odległość między mną a mamą zwiększyła się na tyle, że trudno było, by przygotowywała mi ciasto naleśnikowe, zmuszona byłam sama się tego nauczyć. Najwygodniej było oczywiście chwycić za telefon, wybrać numer i z panicznym "mamo, jak się robi naleśniki?" poprosić o przepis.
Później przyszedł czas na własne eksperymenty z wykorzystaniem różnego rodzaju mąk i płynów. Była euforia przy pierwszych idealnych bibułkach i zaskoczenie, że naleśniki udają się nawet bez jajek i mleka.
Do dziś uwielbiam naleśniki, głównie za ich uniwersalność. Tym razem proponuję wiosenną odsłonę tej potrawy.

Zielone naleśniki

Składniki:
pół szklanki mąki orkiszowej (użyłam 650)
pół szklanki mąki pszennej (użyłam 1850)
1/3 szklanki mąki owsianej (mogą być także zmielone na mąkę płatki owsiane)
50 g mrożonego szpinaku (miałam szpinak mrożony w kostkach - dałam 2 kostki)
1 i 3/4 szklanki mleka roślinnego (użyłam gryczanego)
1 łyżka oleju
szczypta soli

Szpinak rozmrozić i odcisnąć, aby pozbyć się nadmiaru wody. Mąki, mleko, olej i sól zmiksować lub wymieszać na pomocą trzepaczki. Dodać szpinak i wymieszać. Odstawić ciasto na kilkanaście minut (po tym czasie ciasto może za bardzo zgęstnieć, więc w razie potrzeby można dolać trochę wody).
Rozgrzać patelnię. Za pomocą ręcznika papierowego rozprowadzić na niej cienką warstwę oleju. Nabierać chochelką porcje ciasta, równomiernie rozlewać na patelni i smażyć z obu stron.
Z podanego przepisu wyszło mi 7 dużych naleśników.


Naleśniki można podawać ze szpinakiem lub innym warzywnym nadzieniem. Mnie bardzo przekonuje wersja z surówką. Tym razem wykorzystałam kapustę pekińską, rukolę, ogórka, paprykę i zieloną pietruszkę. Dobrze sprawdzi się do tego ziołowy dressing lub sos śmietanowy.


2 komentarze :

  1. Ja dzisiaj po raz drugi zrobiłam naleśniki z mąki razowej i jogurtu i są cudowne. Takie gorzkie, następnym razem dodam maślankę.
    A te tutaj też na pewno zrobię, bo wyglądają przepysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zachęcam do wypróbowania :) Pozdrawiam :)

      Usuń