Gołąbki z czerwonej kapusty z tofu i pieczoną papryką


Dobrze jest czasem porzucić zgiełk miasta i wyjechać do domu. Przekonać się, że moja psica nie mogła stęsknić się bardziej i nawet kotu trochę mnie brakowało, choć za wszelką cenę postanawia tego nie okazywać. W kuchni pachnie świeżo upieczonym chlebem, będącego najpewniej efektem nowych eksperymentów mamy.
Są potrawy na które specjalnie przyjeżdża się do domu. Dania tak tradycyjne, tak mamine, że nie robi się ich samemu, bo wiadomo, że nie będą smakować tak, jak powinny. Choć nie raz mama zaskakuje mnie nowymi specyfikami, jak kefir wodny, hummus wersja 2.0 czy ser migdałowy i zawsze przygotowuje dla mnie zestaw pytań typu "a zgadnij z czego to?", to pozostawia miejsce na klasyczną pomidorową, pierogi (już trochę mniej klasyczne) czy gołąbki (jeszcze mniej klasyczne).
Odwdzięczam się, piekąc ciasto na deser.
Pod koniec weekendu mama pakuje mi starannie obiady na trzy kolejne dni, bochenek chleba z czarnuszką, słoik świeżo ukręconego majonezu sojowego, owsiane ciasteczka, torbę orzechów włoskich od sąsiadki oraz świeże zioła z ogrodu i uznaje, że jestem gotowa do drogi powrotnej.


Przy okazji przypominam też przepis na bijące rekordy popularności na blogu gołąbki z kaszą gryczaną i pieczarkami (klik) oraz, mniej popularne, choć równie dobre, gołąbki z ryżem i soczewicą (klik).


Gołąbki z czerwonej kapusty z tofu i pieczoną papryką

Składniki:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1/2 szklanki kaszy jęczmiennej
1/2 szklanki kaszy gryczanej
1/2 szklanki ryżu
2 duże cebule
1 kostka wędzonego tofu
1/2 słoika pieczonej papryki
2-3 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
sól
olej do smażenia
1 duża czerwona kapusta


Z kapusty wydrążyć głąb, rozdzielić liście i obgotować.

Do garnka z grubym dnem wsypać wszystkie kasze i ryż, podprażyć, mieszając, a następnie zalać stopniowo 4 szklankami wody. Dodać sól, kolendrę, imbir, majeranek, kumin i kurkumę. Gotować na wolnym ogniu do miękkości, aż woda zostanie całkowicie wchłonięta.

Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju. Cebulę drobno posiekać i smażyć, aż będzie rumiana.

Mielone siemię namoczyć w 4-6 łyżkach wody i pozostawić na kilka minut.

Wymieszać ugotowane kasze z cebulą i siemieniem. Dodać pokrojone w drobną kostkę tofu i pieczoną paprykę (skórkę usunąć).

Z obgotowanych liści kapusty wykroić gruby nerw na środku. Na środek każdego liścia układać kilka łyżek farszu i zawijać. Kilka liści pozostawić.

Dno żaroodpornego naczynia wyłożyć pozostałymi liśćmi kapusty. Gołąbki ułożyć w naczyniu, podlać osoloną wodą lub bulionem warzywnym, na górze ułożyć kolejną warstwę z obgotowanych liści, przykryć i dusić w piekarniku ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Podawać ze smażoną cebulką.

5 komentarzy :

  1. wow! na prawdę jestem nimi zachwycona!... tak sobie już planuję kiedy je zrobię :) moja rodzina to fani gołąbków, także koniecznie przekonam ich do wersji wege :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do takich gołąbków na pewno się przekonają ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ale cudowne! I zazdroszczę kulinarnie zakręconej mamy. Moja robi mi roślinne pasztety i zupy (tych pierwszych jest mistrzynią), więc w sumie nie mam na co narzekać, ale i tak- wielkie WOW :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie od mojej mamy się wszystko zaczęło. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest "niemamowata" i chyba coś w tym jest, bo często wzbudza wow-reakcję ;)

      Usuń
  3. Dziś zrobiłam gołąbki, niestety poza wyglądem (bo ładnie wyglądają) nie były smaczne. Moim zdaniem za dużo jest w tym przepisie kasz, gdyby o połowę mniej ich było, to może wyczuwalne byłoby tofu wędzone, papryka i przyprawy. Może więcej przypraw, sosu sojowego albo do tego wędzona papryka ... sama nie wiem. Niestety przepisu nie powtórzę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń