W naszym prywatnym kanonie ciecierzycowych dań jest kilka sprawdzonych pozycji i - jak to kanony mają do siebie - raczej się on nie zmienia. Od lat uwielbiamy curry z ciecierzycy, falafla i hummus. I pewnie zestaw ten pozostałby nienaruszony, gdyby nie fakt, że na horyzoncie pojawił się poważny konkurent dla naszych koronnych dań, a jest nim placek z mąki ciecierzycowej.

Tak, tak, ten niepozorny placek jest czarnym koniem w wyścigu o zaszczytne miano ciecierzycy w najlepszej postaci. Wygląda dość banalnie, składa się w zasadzie głównie z mąki ciecierzycowej i wody, jednak pozostawia szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o dodatki. Jest bardzo szybki do zrobienia, intryguje niecodziennym smakiem i naprawdę syci. Idealny na pożywne śniadanie, przekąskę lub obiad. W dodatku nie zawiera glutenu.
A zanim całkiem rozpłynę się w zachwytach, powiem tylko, że kto nie jadł, niech... nie żałuje, tylko kupuje mąkę ciecierzycową, smaży i degustuje!


Placek ciecierzycowy z warzywami

Składniki (2 porcje):
3/4 szklanki mąki ciecierzycowej
3/4 szklanki wody
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 mały por (biała część)
1/2 czerwonej papryki
olej do smażenia

Mąkę ciecierzycową wsypać do miski, wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia. Wlać wodę i energicznie mieszać trzepaczką, aż składniki się połączą, nie będzie grudek, zaś na powierzchni utworzą się bąbelki powietrza.
Pora pokroić na cienkie półplasterki, paprykę w drobną kosteczkę i wrzucić do ciasta.

Patelnię lekko natłuścić i dobrze rozgrzać. Połowę ciasta wylać na patelnię, sprawnie rozprowadzając. Smażyć około 5 minut, po czym przewrócić placek na drugą stronę i smażyć kolejne 5 minut. Podobnie postąpić z drugą połową ciasta.

Usmażone placki przełożyć na talerze, udekorować majonezem sojowym i dowolnymi warzywami.




Dim sum to nie tylko pierożki. Za tą nazwą stoi długa chińska tradycja spożywania małych przekąsek do popołudniowej herbaty (a za tą tradycją w zasadzie stoi tradycja picia herbaty bez przekąsek...). Nadziewane bułeczki czy pierożki, specjały gotowane na parze lub smażone oraz różnorodne słodkości zyskały stopniowo taką popularność, że restauracje zaczęły serwować je od bladego świtu do wczesnego popołudnia. Dziś dim sum można zarówno zjeść na wystawną kolację, jak też można kupić je na wynos.

Rodzajów dim sum jest bardzo wiele, wśród nich także warzywne. Doskonale pasuje do nich soczewica. Aby nabrały głębszego smaku i nie były suche, warto przygotować do nich sos. Moim najnowszym odkryciem jest sos na bazie tahini o oryginalnym, bogatym smaku, który doskonale uzupełnia danie i syci zmysły.
Bo dim sum znaczy ''dotknąć serca''.


Chińskie pierożki dim sum z soczewicą i sosem sezamowym
pierożki na podstawie tego przepisu, a sos - tego

Składniki:
ciasto
180 g mąki pszennej
130 ml wrzącej wody
pół łyżeczki soli
łyżeczka oleju sezamowego lub oliwy

nadzienie
1 szklanka czerwonej soczewicy
1 marchewka
1 cebula
2 ząbki czosnku
2-cm kawałek korzenia imbiru
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/2 łyżeczki curry
szczypta chili
sól
pieprz
oliwa do smażenia
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)

sos
4 łyżki tahini
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki oleju sezamowego
2 łyżeczki masła orzechowego
2 łyżeczki octu ryżowego
ok. 2-cm kawałek startego świeżego imbiru
10 łyżek wody

Mąkę i sól wsypać do miski. Stopniowo dodawać wodę, mieszając ciasto widelcem. Dodać olej i zarobić gładkie ciasto. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 30 minut.

W międzyczasie przygotować farsz. W garnku rozgrzać oliwę, cebulę i czosnek drobno posiekać, imbir zetrzeć i wrzucić na rozgrzany tłuszcz. Dodać kolendrę, kumin, słodką paprykę, chili i curry. Gdy cebula się zeszkli, dodać startą marchewkę, wsypać soczewicę, wymieszać, a po chwili dodać szklankę wody i lekko ją osolić. Gdy woda się zagotuje, zmniejszyć ogień i gotować całość, aż soczewica zmięknie (w razie potrzeby podlewając wodą, jeśli soczewica wchłonie wcześniej cały płyn).
Gotowy farsz wystudzić. Jeśli jest za rzadki, można dodać 2 łyżki siemienia lnianego.

Ciasto na pierożki cienko rozwałkować na kwadrat na podsypanej mąką stolnicy. Pokroić je na małe kwadraciki o boku około 6 cm. Na środek każdego kawałka ciasta kłaść łyżeczkę farszu i zawinąć boki ciasta do środka.

Pierożki gotować na parze około 7 minut.

W międzyczasie przygotować sos, mieszając ze sobą wszystkie składniki.

Gotowe pierożki podawać z sosem.




Tych, którzy nie znają jeszcze tapioki, zapraszam na małą podróż kulinarną do Ameryki Południowej, gdzie maniok, z którego otrzymuje się tapiokę, jest tak popularny, jak u nas ziemniaki. Mąka z tapioki zagęszcza lepiej niż skrobia ziemniaczana, zaś tapiokowe perełki znane są sympatykom coraz bardziej popularnej bubble tea.
W czasie dzisiejszej podróży przekonamy się, jak fantastycznym deserem jest pudding z tapioki, zanurzymy się w kokosowo-malinowo-kakaowej harmonii smaków i wybrudzimy lepiącymi się do wszystkiego kuleczkami aż trzy garnki, ale będzie warto!
Jaki smak będzie miał pudding zależy całkowicie od nas, gdyż tapioka sama w sobie smaku nie ma, dlatego polecam stworzenie kilku smakowych warstw lub przynajmniej gotowanie mleka z przyprawami (dobrze sprawdzą się tu kardamon i wanilia). Tapioka jest wdzięcznym półproduktem do kreatywnych zabaw kuchennych, do czego gorąco zachęcam, a tymczasem pozostawiam Was z moją wersją tapiokowego puddingu i sięgam po kolejną porcję tego deseru. :)


Pudding z tapioki

Składniki (na 4 porcje):
1 szklanka perełek tapioki
3 szklanki mleka kokosowego
3 łyżki cukru
4 łyżki soku malinowego
1 łyżka karobu

Tapiokę namoczyć w 3 szklankach wody, najlepiej na noc. Odcedzić.

3/4 szklanki mleka kokosowego wlać do garnka i zagotować wraz z sokiem malinowym. Dodać 1/4 namoczonej tapioki i mieszać nieustannie, aż perełki staną się przezroczyste, a całość zgęstnieje.

W drugim garnku zagotować pozostałą część mleka (2 i 1/4 szklanki) z cukrem. Dodać pozostałą część tapioki i postępować podobnie, jak powyżej. Około 1/3 otrzymanego puddingu przełożyć do innego naczynia i wymieszać z karobem.

Trzy rodzaje puddingu układać naprzemiennie w szklaneczkach. Można spożyć od razu na ciepło lub wstawić do lodówki, jeśli wolimy zimny i bardziej stężony pudding.



Każdy ma coś takiego, co można nazwać smakami dzieciństwa. Niektóre smaki tak nam zapadają głęboko w pamięć, że nawet po latach mamy je w swojej  wyobraźni. Nie wiadomo czy danie zapamiętane z dzieciństwa, dziś smakowałoby nam w takiej postaci, jak kiedyś było spożywane, bo przecież nasz zmysł smaku mógł się zmienić na przestrzeni lat. Często jednak tęsknota za dawnymi smakami leży u podstaw tworzenia nowych dań inspirowanych wspomnieniami.
Jak większość dzieci najbardziej lubiłam pomidorową i ogórkową, ale trzeci w kolejności na liście moich zupowych upodobań znajdował się krupnik i to właśnie taki z pęczaku. Na pewno smakował zupełnie inaczej niż ten, który gotuję dzisiaj, ale mimo to ta zupa zawsze kojarzy mi się z domem rodzinnym. Najbardziej lubię gotować krupnik wiosenny z dużą ilością świeżego, zerwanego prosto z ogrodu, koperku. Ostatnio jednak wpadł mi do głowy pomysł na czosnkową wersję krupniku, a natchnienie na taką odmianę przyszło wraz z przeziębieniem Ali. W takich stanach nie ma nic lepszego niż nasz rodzimy czosnek, ale moja córka wzbraniała się przed jego spożywaniem, bo ostry, bo szczypie, bo pali... Wymyśliłam więc mocno czosnkowe grzanki i trafiłam w dziesiątkę. Majonez sojowy doskonale łagodzi ostrość czosnku i można w ten sposób zjeść go naprawdę dużo. Ala zajadała, pytając czy jest dokładka.
Razem z krupnikiem grzanki czosnkowe tworzą naprawdę świetny duet. Polecam wszystkim zdrowym i zaziębionym :)



Krupnik inaczej i grzanki czosnkowe

Składniki:
5 łyżek kaszy jęczmiennej pęczak
3/4 l wody
2 cebule
1 marchewka
1 niewielki pasternak lub pietruszka
kawałek pora
2-3 łyżki oleju
2 ząbki czosnku
2 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka suszonego lubczyku
1/2 łyżeczki mielonej papryki wędzonej
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka kminku
zielona pietruszka w dowolnej ilości
sól, pieprz do smaku

Do wrzącej wody wrzucić pęczak, listki laurowe, ziele angielskie, lubczyk, sos sojowy i sól do smaku. Można dodać jeszcze 1 cebulę przekrojoną na pół i bardzo silnie przyrumienioną na suchej patelni. Gotować na wolnym ogniu okolo 15 minut.
W tym czasie na narzgrzany olej wrzucić posiekaną cebulę i podsmażyć na jasny rumiany kolor. Pod koniec smażenia dodać posiekany por. Dusić chwilę, podlewając niewielką ilością wody. Następnie dodać starte na dużych oczkach marchew i pasternak, wymieszać dokładnie, posypać przyprawami, podlać kilkoma łyżkami wody, przykryć i dusić kilka minut.
Gdy pęczak zmięknie, wyjąć z garnka ziele angielskie, liście laurowe, cebulę, włożyć do garnka zawartość patelni, dodać posiekaną pietruszkę i chwilę pogotować wszystko razem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i majerankiem. Wyłączyć gaz, dodać rozgniecione ząbki czosnku i jeszcze raz świeżą, posiekaną pietruszkę. Przykryć na 10 minut i... można podawać z grzanką, do której warto wykorzystać chleb, który stracił juz swoją świeżość ;)

Pasta czosnkowa
Składniki:
6 ząbków czosnku
sól himalajska
2 łyżki majonezu sojowego (przepis tutaj)

Ząbki czosnku obrać i przepuścić przez praskę, wyłożyć na deskę, posypać solą i zmiażdżyć nożem na jednolitą masę. Następnie dodać majonez sojowy, wymieszać i otrzymaną pastą posmarować grzanki.




Z noworoczych postanowień:
jeść zdrowo
wcześniej wstawać
poświęcać się temu, co sprawia radość
zawsze mieć w domu słoik masła orzechowego.
Bo z masła orzechowego wyczarować można cuda, a orzechowe słodkości nie mają sobie równych. Ta słodkość jest nawet potrójnie orzechowa - krem z masła orzechowego z kawałkami orzechów ziemnych uzupełnia owsiany spód z dodatkiem orzechów włoskich, zaś całość dopełnia polewa czekoladowo-kokosowa. Nie muszę chyba dodawać, że ten batonik bije na głowę całą selekcję dających supersiłę oraz mnóstwo pustych kalorii, lepkich od karmelu batonów, które ze sklepowych półek próbują nęcić nasze ślinianki.


Batoniki owsiano-orzechowe z kokosem
inspirowane tym przepisem

Składniki:
spód
3/4 szklanki orzechów włoskich
1/2 szklanki mąki owsianej (zmielonych płatków owsianych)
1 szklanka płatków owsianych
1/4 szklanki oleju
4 łyżki syropu klonowego/syropu z agawy
2 łyżki siemienia lnianego 
4 łyżki ciepłej wody
1/4 łyżeczki soli 
warstwa środkowa
1 szklanka masła orzechowego
1/2 szklanki oleju kokosowego
1/4 szklanki syropu klonowego/syropu z agawy
szczypta soli
garść orzechów ziemnych
wierzch
50 g gorzkiej czekolady
1/2 szklanki wiórków kokosowych
1/2 łyżki oleju kokosowego
do posypania
kilka łyżek wiórków kokosowych, uprażonych

Siemię lniane namoczyć w ciepłej wodzie i odstawić na kilka minut.
Orzechy włoskie zmiksować na mąkę, dodać mąkę owsianą, olej, syrop klonowy/z agawy, namoczone siemię lniane, sól i zmiksować, aby składniki się połączyły. Na koniec dodać płatki owsiane i jeszcze raz krótko zmiksować, aby zbytnio nie rozdrobnić płatków.
Kwadratową foremkę o boku około 20 cm (może być trochę większa) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć na nią ciasto. Wyrównać je i piec około 15 minut w 180 stopniach. Wystudzić.

Masło orzechowe umieścić w garnuszku wraz z olejem kokosowym, syropem klonowym/z agawy oraz solą i podgrzać, aż olej się rozpuści. Orzechy ziemne posiekać i dodać do masła orzechowego. Zawartość garnka wylać na upieczony spód i umieścić w zamrażalniku na około 45 minut, aż orzechowa warstwa całkowicie zastygnie. Wyjąć z zamrażalnika i pokroić na batoniki.

Czekoladę rozpuścić wraz z olejem kokosowym, dodać wiórki i wymieszać. Otrzymaną polewą ozdobić batoniki, posypać uprażonymi wiórkami kokosowymi i ponownie włożyć do zamrażalnika, aby polewa zastygła.

Gotowe batoniki przechowywać w lodówce.