Tybetańscy mnisi mają sposoby na długowieczność oraz godną pozazdroszczenia kondycję fizyczną i psychiczną. Niebagatelne znaczenie ma dla nich oczywiście dieta i są gorącymi zwolennikami rozdzielania poszczególnych produktów. Jeśli jedzą chleb, to jedzą chleb, a nie wymyślne kanapki. Starają się nie łączyć ze sobą różnego gatunku warzyw ani owoców. Fascynuje mnie siła tych mnichów, ich spokój i obracanie codziennych czynności w rytuały. Jednak jakkolwiek ich sposób odżywiania wydaje mi się sensowny, to nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym tak jeść. Do czasu, aż przychodzi pora na bób.

Bób ma w sobie coś magicznego. Każdego lata, kiedy się pojawia, wyłącza mi myślenie o oryginalnych potrawach, tworzeniu nowych kompozycji i ostatecznie ląduje na stole sam, jedynie w towarzystwie szlachetnego oleju i soli. I to nie dlatego, że nie lubi się z innymi warzywami, ale dlatego, że obawiam się zawsze, że jego smak się gdzieś zagubi, że coś go przykryje, a przecież bób stworzony jest solowych występów. Jedzenie bobu było dla mnie zawsze swoistym rytuałem, którego absolutnie nie wolno było naruszyć.

Aż do dziś, kiedy to odważyłam się na bobowe ravioli. Zależało mi, by bób miał jak najmniej dodatków, jednak odrobina mięty ciekawie wzbogaciła jego smak. Cudownie komponują się tu także chrupiące, prażone listki szałwii. Kwadratowe, wykończone delikatną falbanką pierożki mają klasę i przede wszystkim smak. I aż zachęcają do dalszych eksperymentów z bobem.


Ravioli z bobem i miętą

Składniki:
ciasto
200 g mąki orkiszowej typ 700
350 g mąki pszennej typ 500
250 g gorącej wody
1 płaska łyżeczka soli
1 łyżka oliwy

farsz
350 g bobu, ugotowanego i obranego
garść świeżych listków mięty
sól
pieprz

dodatkowo
kilka listków szałwii

Mąki połączyć ze sobą, dodać sól i oliwę, zrobić dołek, wlać gorącą wodę i szybko zarobić ciasto, aż będzie gładkie i lśniące. Gotowe ciasto i przykryć i pozostawić na pół godziny, aby odpoczęło.

Bób zmiksować na gładką pastę, dodać drobno posiekane listki mięty, doprawić solą i pieprzem.

Ciasto podzielić na pół. Każdą część cienko rozwałkować na kształt prostokąta, a następnie podzielić go wzdłuż na 3 części. Każdą z tych części podzielić w wyobraźni wzdłuż na pół. Na górnej części układać w kilkucentymetrowych odstępach po łyżeczce farszu, po czym złożyć tak, aby dolna część całkowicie przykryła górną. Ciasto zlepić dokładnie wokół farszu, po czym wykrawać kwadratowe pierożki.

Ravioli gotować kilka minut w osolonej wodzie.

Podawać z uprażonymi na oleju listkami szałwii.




Długie, ciepłe dni pachną owocami lata, jedzonymi zachłannie, zanim ich zabraknie. Czas płynie beztrosko, obdarowując chwilami, które są jak wisienka na torcie.
Albo malina.


Z okazji bez okazji jest tort, wyjątkowo lekki i letni. Wilgotny biszkopt przełożony delikatną bitą śmietaną kokosową, której słodycz doskonale współgra z kwaskowatymi malinami. Skuście się, bo warto :)


Tort kokosowo-malinowy

Składniki:
biszkopt
200 g mąki 
1 łyżeczka sody
150 ml mleka roślinnego
130 ml oleju
1 łyżka octu jabłkowego
1 i 1/3 szklanki cukru
3 łyżki zmielonego siemienia lnianego (zamiast siemienia użyłam 1 łyżeczki zastępnika jaj)

kokosowa bita śmietana
1 puszka mleka kokosowego (schłodzona w lodówce przez co najmniej 24 godziny)
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 opakowania śmietan fixu

warstwa malinowa
200 g malin
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka agar agar
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

dodatkowo
wiórki kokosowe
owoce lata

Mielone siemię lniane namoczyć w 6 łyżkach wody i zostawić na kilka minut. Mąkę przesiać z sodą. W osobnym naczyniu połączyć olej, mleko, cukier i ocet za pomocą trzepaczki. Dodać namoczone siemię. Partiami dosypywać mąkę, mieszając trzepaczką, aby nie zrobiły się grudki.

Spód tortownicy o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć do formy i piec około 40 minut w 180 stopniach, do suchego patyczka.

Biszkopt przekroić na dwa blaty dopiero po całkowitym wystudzeniu.

W międzyczasie przygotować warstwę malinową. Maliny umieścić w garnuszku i gotować z cukrem, aż puszczą sok. Agar połączyć z dwiema łyżkami ciepłej wody, dodać do malin i wymieszać. Mąkę ziemniaczaną wymieszać z dwiema łyżkami zimnej wody i również dodać do malin. Całość pogotować jeszcze chwilę, po czym ostudzić i schłodzić, aby masa lekko stężała.

Śmietankę kokosową wyjąć z puszki (bez wody). Dodać cukier, ekstrakt waniliowy i ubijać, aż stanie się puszysta. Pod koniec ubijania dodać śmietan fix.

Na dolny blat tortu wyłożyć około 1/3 bitej śmietany, następnie połowę malin i przykryć drugim blatem. Na wierzchu ułożyć drugą połowę malin i 1/3 bitej śmietany. Boki posmarować resztą śmietany i obsypać wiórkami kokosowymi. Całość udekorować owocami.

Przed podaniem schłodzić w lodówce. Najlepiej smakuje na drugi dzień.