Zupa pho z domowym makaronem soba


Przypomniałam sobie dzisiaj o książce, którą dość dawno kupiłam jedynie ze względu na tytuł - The particular sadness of lemon cake (niestety wciąż nie doczekała się polskiego przekładu). Uznałam, że ktoś, kto wymyślił taki tytuł, musi pisać naprawdę dobre książki. I nie pomyliłam się, bo wcale nie traktuje ona o jedzeniu, a o uczuciach, które towarzyszą jego przygotowywaniu. Główna bohaterka - Rose - odkrywa w sobie dar (lub raczej przekleństwo...) wyczuwania emocji w potrawach - emocji, które miała w sobie osoba gotująca owe dania. I tak cytrynowe ciasto przygotowane przez mamę Rose staje się nagle niejadalne, gdyż przepełnione jest smutkiem i rozpaczą.
Co przez to odkryje bohaterka, nie będę zdradzać. Całe szczęście, że nie mamy takiej umiejętności - pewnie trudno byłoby żywić się na mieście i jeść przygotowywane pod presją czasu potrawy, trudno byłoby także samemu gotować zawsze zjadliwe dania. Sądzę jednak, że podświadomie wyczuwamy miłość czy stres w jedzeniu. Gotuję rosół, bo przyjemnie rozgrzewa i koi. Cierpliwie opalam nad ogniem cebulę, do garnka wrzucam suszone liście selera i lubczyk, niezastąpione liście laurowe oraz ziarenka ziela angielskiego. I mam poczucie, że właśnie dzieje się coś magicznego, bo oto z kilku warzyw i przypraw powstaje zwykła-niezwykła zupa. Tym razem będzie bazą do pho.

Pho to ukochana zupa Wietnamczyków. Jest narodową specjalnością, popularnym street foodem i pomysłem na którykolwiek posiłek w ciągu dnia. Przeważnie przygotowywana jest na słodkawym bulionie z dodatkiem cebuli, anyżu, goździków, kolendry i kopru włoskiego. Podawana jest z makaronem ryżowym, limonką, chili, kiełkami fasoli, kolendrą i tajską bazylią.

Moja wersja odbiega od pierwowzoru. Przede wszystkim - bazą jest tradycyjny rosół. Zamiast makaronu ryżowego dodałam własnej produkcji gryczany makaron soba. Całość wzbogaciłam o tofu i jarmuż.


Zupa pho z domowym makaronem soba

Składniki:
makaron soba
280 g mąki gryczanej jasnej
70 g mąki pszennej
175 g wody
mąka z tapioki, do podsypywania

wywar
1,5 l wody
2 marchewki
2 pietruszki
1/4 selera korzeniowego
1 laska selera naciowego
1/2 pora
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka oleju
3 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
10 ziarenek czarnego pieprzu
1 goździk
1 łyżeczka lubczyku
2-3 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka soli

dodatki
tofu
papryczka chili
jarmuż (sprawdzi się tu każda zielenina, świetnie pasuje kolendra)
szczypiorek
czarny sezam

Nastawić rosół - marchewkę, pietruszkę, seler wyszorować. Seler naciowy i pora umyć. Cebulę obrać i opalić nad ogniem, aż będzie czarna. Warzywa włożyć do garnka i zalać wodą. Dodać obrany ząbek czosnku, olej, łupiny z cebuli i wszystkie przyprawy. Zagotować, po czym na małym ogniu gotować, aż rosół nabierze smaku (ok. 2-3 godziny).

Przygotować makaron. Obie mąki przesiać do miski, dodać wodę i zarobić gładkie ciasto. Stolnicę podsypać mąką z tapioki i rozwałkować ciasto na prostokąt o grubości ok. 3 mm (im cieniej, tym lepiej). Połowę prostokąta posypać mąką z tapioki i złożyć go na pół wzdłuż dłuższego boku. Czynność powtórzyć jeszcze dwukrotnie. Kroić na cienkie paski, aby powstał makaron (dokładna instrukcja obrazkowa - tutaj).
Makaron gotować w osolonej wodzie około minuty, po czym odcedzić.

Rosół przecedzić. W miseczkach ułożyć makaron, zalać rosołem i dodać pozostałe składniki.

Smacznego!



14 komentarzy :

  1. wow, z domowym makaronem! ambitnie :)
    książka brzmi bardzo ciekawie, z pewnością kiedyś po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysl do ksiazki wziety z "Like Water For Chocolate." Bulion wychodzi najlepiej do zup PHO z ox tail (z wolowego ogona).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, na czym robi się tradycyjny bulion do pho, ale to jest blog o kuchni roślinnej. Pokazuję tutaj, jak zweganizować popularne potrawy i wołowy ogon jest ostatnią rzeczą, którą włożyłabym do garnka.
      Poza tym czytałam "Like water for chocolate". Ma niewiele wspólnego z wyżej wymienioną książką.

      Usuń
    2. Rzeczywiscie nie zauwazylam, ze napisane jest rosol a basa sa warzywa. Moglam tez zauwazyc "Vege z Miloscia". Wobec tego to nie jest orginalny Pho lecz wegetarianska zupa w stylu Pho. "Like Water For Chocolate" tez traktuje o gotowaniu i uczuciach, a takze o przekazywaniu uczuc przez gotowanie. Szkoda.

      Usuń
  3. Kochane Dziewczyny, dziękuję Wam za tego pięknego bloga :) Sama bardzo lubię gotować i robię to z miłością :) Jednak czasem potrzebuję inspiracji. Też korzystam z przepisów tradycyjnych, eliminując z nich mięso. Jeszcze raz z całego serca dziękuję za Wasz wkład w poprawianie jakości naszego życia :) I to do tego w tak smakowity sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy pięknie za komentarz :) Życzymy samych smakowitości <3

      Usuń
  4. Zu zu zupka pho! Wyglada smakowicie i pieknie kolorowo sie prezentuje :) Ja we wszystkich zupach orientalnych lubie pak choi (polska nazwa jest malo lotna: kapusta właściwa chińska, lac. Brassica rapa chinensis) oraz kolendre.

    OdpowiedzUsuń
  5. To moze na fali zup orientalnych zrobimy won tona? :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda cudownie! Istne arcydzieło :-) Muszę spróbować jak najszybciej. Pozdrawiam i gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacja! Gratuluję wykonania :-) To idealnie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń