Późna jesień to pies, który grzeje zziębnięte łapy przy kominku, to zapach orzechowych ciasteczek i dzień, który za szybko się kończy. To książka, od której nie można się oderwać, puszyste skarpety, ciepła herbata, kot, który przesypia cały dzień w ciepłej pościeli i ostatnie dynie z ogrodu.
Wydobywam spod śniegu dzielnie trzymające się gałązki szałwii i rozmarynu. Na przekór zimie prezentuję jeszcze jedno danie w barwach jesieni. To dwukolorowe ravioli - żółte, z kurkumą oraz pomarańczowe, o delikatnie pomidorowym smaku. Nadziewane pyszną dynią hokkaido, odżywczą soczewicą i niezastąpionym tofu, podane z chrupiącymi listkami szałwii. Polecam tak, jak nigdy dotąd.


Dwukolorowe ravioli z farszem z dyni, soczewicy i tofu

Składniki:
ciasto
600 g mąki pszennej typ 500
300 ml gorącej wody
2 łyżki oleju
1 płaska łyżeczka soli
1 łyżeczka kurkumy
3 łyżeczki koncentratu pomidorowego

farsz
300 g upieczonej dyni (waga bez skórki)
1/2 szklanki soczewicy
1 kostka tofu (170 g)
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1/2 łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki tymianku
1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki kurkumy
szczypta chili
pieprz
sól

do podania
kilka listków szałwii
olej
wegański żółty ser
grubo mielony pieprz czarny 

Mąkę wysypać na stolnicę, wymieszać z solą i kurkumą. W środku zrobić dołek, wlać olej, wodę i zagnieść elastyczne ciasto. Jeżeli decydujemy się na dwukolorowe pierożki, lepiej od razu podzielić składniki na dwie części i do jednej z nich dodać koncentrat pomidorowy, gdyż bardzo trudno będzie połączyć go z gotowym ciastem. Jeśli wyrabiamy ciasto w maszynie, można wrzucić od razu wszystkie składniki (oprócz koncentratu), następnie podzielić ciasto na dwie części, jedną z nich umieścić ponownie w maszynie, dodać koncentrat i ponownie wyrobić (ciasto zrobi się trochę rzadsze, więc w razie potrzeby dodać więcej mąki).

Soczewicę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dobrze odparować, by nie była zbyt rzadka. Zmiksować z dynią, tofu i przyprawami. Dodać siemię lniane i wymieszać.

Każdą część ciasta cienko rozwałkować na kształt prostokąta, a następnie podzielić go wzdłuż na 3 części. Każdą z tych części podzielić w wyobraźni wzdłuż na pół. Na górnej części układać w kilkucentymetrowych odstępach po łyżeczce farszu, po czym złożyć tak, aby dolna część całkowicie przykryła górną. Ciasto zlepić dokładnie wokół farszu, po czym wykrawać kwadratowe pierożki i dodatkowo zlepiać boki za pomocą widelca, tworząc wzorek.
Gotować kilka minut w osolonej wodzie.

Podawać z uprażonymi na oleju listkami szałwii, z wegańskim żółtym serem i świeżo zmielonym pieprzem.

Smacznego!






Wierzcie lub nie, ale po raz pierwszy spróbowałam batatów w... sushi. Minęło trochę czasu, zanim zorientowałam się, że można wykorzystać je także na inne sposoby (choć ten pierwszy był genialny!), że z powodzeniem mogą zastąpić ziemniaki, choć smakiem bliżej im do dyni; że mają zwartą konsystencję, umożliwiającą lepienie z nich kopytek i burgerów i w końcu, że warto je upiec, nafaszerować kaszą quinoa, jarmużem, rodzynkami i polać sosem śmietanowo-limonkowym.


Bataty faszerowane quinoa z jarmużem, rodzynkami i sosem śmietanowo-limonkowym

Składniki:
2 duże bataty
1/2 szklanki quinoa
pęczek jarmużu
garść rodzynek
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
szczypta chili
sól
oliwa

sos śmietanowo-limonkowy
1/2 szklanki mleka sojowego
1/3 szklanki oleju
1 łyżeczka octu
1 ząbek czosnku
sok i skórka z połowy limonki
sól
pieprz

Bataty przekroić wzdłuż na pół, posmarować oliwą i piec w 220 stopniach, aż będą całkowicie miękkie (ok. 1h).

W międzyczasie przygotować śmietanę. Do kielicha blendera wlać mleko, dodać ocet i sól. Miksować kilka minut, dodać olej i miksować dalej, aż całość zgęstnieje. Wstawić do lodówki na 20 minut, by śmietana dodatkowo zgęstniała.
Odmierzyć 1/4 szklanki śmietany (resztę wykorzystać do innych potraw), dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, sok i skórkę z limonki. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Ponownie wstawić do lodówki.

Przygotować farsz. Ugotować quinoę zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na patelni zeszklić drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Jarmuż poszarpać na niewielkie kawałki, usuwając twarde łodyżki. Dodać na patelnię, lekko podlać wodą i poddusić. Dodać ugotowaną quinoę, rodzynki i wszystko razem wymieszać, doprawić solą do smaku.

Z upieczonych batatów wydrążyć środek, pokroić go na niewielkie kawałki i dodać do farszu.

Nadziewać bataty, polać sosem i od razu podawać.




Japończycy mają w swoim języku słowo opisujące promienie słoneczne, które przebijają się przez drzewa, potrafią jednym słowem określić rzecz, którą zostawiło się w pociągu i wiedzą, że to, co powoduje, że chce im się wstać z łóżka każdego ranka, również ma swoją nazwę.
Zastanawiam się, czy potrafiliby jednym słowem zdefiniować, jak po kuchni roznosi się zapach świeżego drożdżowego ciasta i czeka się z niecierpliwością, by choć trochę przestygło (nigdy nie całkiem!), a potem wkłada się do ust miękkie kawałki o cynamonowym aromacie.
Jednym słowem na pewno łatwiej byłoby to opisać, a każdy wielbiciel drożdżowego ciasta w lot pojąłby, o co chodzi.
Z drugiej strony, jakaż do przyjemność, móc zestawić ze sobą kilka słów: zagniatanie, wyrastanie, obserwowanie, pieczenie, wąchanie, smakowanie.
Wynikiem tej receptury może być tylko japońskie ukiyo, czyli życie chwilą.


Dyniowe bułeczki drożdżowe z cynamonem

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży (7 g)
1/4 szklanki cukru
1/3 szklanki puree dyniowego
1/3 szklanki mleka roślinnego
2 łyżki oleju
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu 
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1/4 łyżeczki mielonego imbiru

nadzienie
1/4 szklanki brązowego cukru
2 łyżeczki cynamonu

lukier
1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżki wrzątku

Mąkę wymieszać z drożdżami, cukrem, solą i pozostałymi przyprawami. Mleko lekko podgrzać w garnuszku.
Do mąki dodać purre dyniowe, podgrzane mleko, olej i zarobić gładkie, elastyczne ciasto.
Wyrobione ciasto posmarować olejem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1,5 h.

Wyrośnięte ciasto wyjąć z miski przełożyć na podsypaną mąką stolnicę i rozwałkować na kwadrat o boku około 35 cm.
Równomiernie posypać cukrem i cynamonem, pozostawiając brzegi ciasta nieposypane. Ciasto zrolować, a następnie pokroić na 8 równych części. Wszystkie części ułożyć w formie nacięciem do góry, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na kolejne 40 minut.

Piec 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Gdy upieczone ciasto ostygnie, można przyozdobić je lukrem. Do cukru wlać wrzątek i energicznie wymieszać. Jeśli lukier jest zbyt gęsty lub nie cały cukier się rozmieszał, dodać odrobinę wrzątku więcej (choć im mniej, tym bardziej biały będzie lukier).

Smacznego!




Wieczory są teraz od czytania książek, palenia zapachowych świec i robienia herbaty z malinowym sokiem.
Mogę w końcu nosić ulubiony gruby szalik, szurać po dywanie z pożółkłych liści i obmyślać, jak tym razem wykorzystać dynię.
Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest tu zupa. Ta z dyni smakuje cudownie zarówno w wersji słodkiej - z cynamonem i mlekiem kokosowym - jak i z ostrymi przyprawami. Dodaję ukochaną kolendrę, kurkumę i szczyptę chili. Jest jesiennie, rozgrzewająco i pysznie.


Orientalny krem dyniowo-marchewkowy

Składniki:
1 niewielka dynia (u mnie hokkaido)
2 marchewki
1 cebula
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kminku
2 łyżeczki curry
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru
2 liście laurowe
szczypta chili
sól
oliwa do smażenia

Dynię, marchewkę i cebulę obrać. Dynię pokroić w kostkę, marchewkę w plasterki, cebulę posiekać.

W garnku rozgrzać oliwę, dodać cebulę i wszystkie przyprawy (oprócz soli). Chwilę podsmażać, aż cebula się zeszkli. Dodać dynię i marchewkę. Dalej podsmażać, mieszając, aby warzywa pokryły się oliwą i przyprawami. Wlać tyle wody, by warzywa były przykryte, osolić i zagotować. Gotować do momentu, aż warzywa całkowicie zmiękną.

Wyjąć liście laurowe i zmiksować zupę, aby stała się całkowicie gładka. Pogotować jeszcze kilka minut, doprawić do smaku solą i pieprzem.

Smacznego!