Ten przepis pozwolił mi odkryć prawdziwy potencjał, jaki drzemie w boczniakach, na których wykorzystanie jakoś nigdy nie miałam pomysłu. Widząc, jak od pewnego czasu wegańską blogosferę opanowały przepisy na "śledzie" z boczniaków, koniecznie chciałam wypróbować czy naprawdę da się przyrządzić z grzybów danie tak bardzo zbliżone do swojego rybnego pierwowzoru.

Nie chodzi tu w żadnym razie o tęsknotę za tym pierwowzorem, raczej o zabawę formą, o odkrywanie nowych smaków i możliwości.

Nie mogłam wybrać między "tradycyjnymi" boczniakami w marynacie na bazie oleju i musztardy, a tymi w śmietanie, więc podzieliłam przygotowane grzyby na dwie części, z czego jedną połączyłam ze śmietaną i ogórkiem. Obie są zaskakująco "śledziowe" i pyszne!


Boczniaki w oleju

Składniki:
1 kg boczniaków
1 cebula
2 łyżki musztardy
2 łyżki octu jabłkowego
5 łyżek sosu sojowego
2 liście laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
50 ml oleju
sól

Boczniaki opłukać, osuszyć i smażyć na oleju, aż lekko się przyrumienią.

Przygotować marynatę. Musztardę, ocet, sos sojowy i olej połączyć za pomocą trzepaczki balonowej.

Cebulę pokroić w piórka i sparzyć.

Podsmażone boczniaki przełożyć do miski, dodać przyprawy, cebulę, wlać marynatę i wszystko dokładnie wymieszać.

Przykryć i wstawić na noc do lodówki.

Boczniaki w śmietanie

Składniki:
boczniaki przyrządzone według powyższego przepisu
śmietana sojowa (przepis poniżej)
2 ogórki kiszone

śmietana sojowa
1/2 szklanki mleka sojowego
2 łyżki octu jabłkowego
1/3 szklanki oleju
szczypta soli

Mleko sojowe wlać do wysokiego naczynia, dodać sól i ocet, ubijać przez pół minuty za pomocą blendera. Nie przerywając blendowania, cienkim strumieniem wlewać olej i miksować jeszcze przez około 2 minuty, aż całość spieni się i zacznie gęstnieć. Gotową śmietanę włożyć do lodówki, gdzie po 20 minutach dodatkowo zgęstnieje.

Ogórki kiszone pokroić w drobną kostkę.

Boczniaki wymieszać ze śmietaną i ogórkami.

Smacznego!




Grudzień od zawsze kojarzył mi się z wypiekami. Jako dziecko zawsze prosiłam mamę, by zagniotła kruche ciasto, ja zaś wycinałam choinki, gwiazdki i aniołki, by potem je lukrować i ozdabiać. W kolejnych latach zapragnęłam tworzyć pierniczki, kupowałam foremki w kształcie ludzików i reniferów. Dziś nie darzę słodyczy takim uwielbieniem, jak kiedyś, jednak grudzień nie może się obejść bez małych, słodkich wypieków.

Nazwałam te ciasteczka zimowymi, bo pachną pomarańczą i rumem oraz przypominają śniegowe kule. Mają cudowny aromat, są szybkie do wykonania i naprawdę pyszne!


Zimowe ciasteczka z pomarańczą

Składniki:
2 szklanki mąki
160 g wegańskiej margaryny
4 łyżki cukru pudru
1 jabłko
skórka otarta z jednej pomarańczy
2 łyżki rumu (opcjonalnie)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

dodatkowo
cukier puder do obtoczenia ciasteczek

Margarynę pokroić w kostkę i umieścić w misie miksera.

Jabłko obrać ze skórki i zetrzeć na mus na najmniejszych oczkach tarki. Dodać do margaryny wraz z cukrem pudrem, skórką z pomarańczy, rumem i ekstraktem waniliowym.

Całość utrzeć ze pomocą miksera na gładką masę. Stopniowo dodawać mąkę i miksować dalej, aż składniki się połączą.

Formować okrągłe ciasteczka o średnicy około 2 cm.

Piec 20 minut w temperaturze 200 stopni. Gdy ciasteczka lekko ostygną, obtaczać w cukrze.

Z podanego przepisu otrzymamy około 30 ciasteczek.

Smacznego!



Brak pomysłu na świąteczny obiad? Oto rozwiązanie! Oto pieczeń z mnóstwem dobrych rzeczy w środku, z posmakiem warzyw i grzybów, pachnąca orzechami, sycąca dzięki ryżowi i soczewicy. Prosta w przygotowaniu i bardzo uniwersalna. Będzie idealna do ziemniaków czy kaszy, podana z sosem pieczeniowym. Równie dobrze smakuje na drugi dzień, pokrojona w plastry i odsmażona na patelni.


Istotne, by wszystkie warzywa drobno pokroić, co pomoże pieczeni zachować spoistość, jednak nie blendujemy niczego, by smaki poszczególnych warzyw były wyczuwalne.

Pieczeń warzywna z orzechami

Składniki:
1/2 szklanki zielonej soczewicy
1/2 szklanki brązowego ryżu
300 g pieczarek
1 łodyga selera naciowego
1 marchewka
1 cebula
1 szklanka orzechów włoskich
1/2 szklanki płatków owsianych
3 łyżki mielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka mielonego kminku
olej do smażenia
pieprz
sól

Soczewicę i ryż ugotować zgodnie z instrukcjami na opakowaniach.

Cebulę, seler i pieczarki posiekać w drobną kostkę, marchewkę zetrzeć na tarce.

Na patelni rozgrzać olej, dodać cebulę i zeszklić. Dodać seler, pieczarki, marchewkę i dusić, aż warzywa zmiękną.

Przełożyć do miski, dodać ugotowaną soczewicę i ryż.

Orzechy oraz płatki owsiane zemleć na mąkę. Dodać do warzyw wraz z siemieniem lnianym. Przyprawić i dokładnie wymieszać.

Podłużną formę o długości 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć masę do formy. Piec około 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Podawać z sosem pieczeniowym.

Smacznego!


Po co sos pieczeniowy komuś, kto nie je pieczeni? Już spieszę z odpowiedzią! Warzywa, grzyby i ziarna są świetnym materiałem na pieczeń, zaś mnogość tych produktów daje nam nieograniczone możliwości na przygotowanie dania. 

Do poszukiwań przepisu na wegański sos pieczeniowy skłoniła mnie pieczeń z seitana, która dosłownie prosiła się o sos. Nie wierzyłam, że uda mi się odtworzyć smak tradycyjnego sosu pieczeniowego, mając pod ręką głównie cebulę i marchewkę. 

Z pomocą przyszedł Jamie Oliver, który ma receptę na wszystko (klik). Zrezygnowałam z Marmite (zaliczam się do tego obozu, który go nie znosi) i przecieru pomidorowego, bo zależało mi na łagodniejszym smaku. Dżem porzeczkowy zastąpiłam domowym winem porzeczkowym, ale z powodzeniem można pominąć te składniki. 

I oto jest - gęsty i aromatyczny wegański sos pieczeniowy. Idealny do klusek, kopytek, pieczeni seitanowych, grzybowych i warzywnych. Spróbujcie koniecznie!



Wegański sos pieczeniowy

Składniki:
2 cebule
1 marchewka
2 łodygi selera naciowego
3 suszone grzyby
1 ząbek czosnku
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
4 łyżki sosu sojowego
50 ml czerwonego wina (opcjonalnie)
1 litr wywaru warzywnego
2-3 łyżki mąki pszennej
oliwa

W garnku rozgrzać oliwę, dodać pokrojoną w piórka cebulę i czosnek oraz liść laurowy i ziele angielskie. Chwilę podsmażać, aż warzywa się zeszklą, dodać pokrojony w plasterki seler naciowy i podsmażać, aż cebula zacznie się lekko rumienić. Dodać pokrojoną marchewkę, grzyby, a następnie wlać czerwone wino i dusić kilka minut.

Wlać wywar warzywny, dodać sos sojowy i gotować, aż warzywa zmiękną.

Sos przecedzić do drugiego garnka, dobrze wyciskając warzywa. Dodać mąkę i energicznie mieszać trzepaczką balonową, aby nie zrobiły się grudki. Gotować kilka minut, aż sos zgęstnieje.

Smacznego!


Kiedyś wydawało mi się, że będąc na diecie wegańskiej, definitywnie trzeba zapomnieć o serach. Otóż nie mogłam się bardziej mylić. Testowałam słonecznikowe twarożki, sery z orzechów, migdałów, a nawet ziemniaków. I wszystkie miały jedną wspólną cechę - były pyszne. Z jednej strony uderzająco podobne do tradycyjnych serów, z drugiej zaś gwarantowały nowe doznania smakowe.

Gdybym miała polecić najprostszy i najszybszy do przygotowania ser wegański, zdecydowanie byłby to ten z nerkowców. Pozwalają one na uzyskanie gładkiego, kremowego serka, który dowolnie można przyprawić, nadając mu ulubiony smak. Dotąd decydowałam się najczęściej na wersję z płatkami drożdżowymi i musztardą, ale tym razem postawiłam na świeży tymianek, czosnek i żurawinę. Dodatek oleju kokosowego sprawił, że serek ma zwartą konsystencję i można mu nadać dowolny kształt.

Jest naprawdę pyszny i idealny na kanapkę. Jeśli szukaliście przepisu na łatwy wegański ser, to blendery w dłoń i do dzieła! ;)


Serek z nerkowców z tymiankiem i żurawiną

Składniki:
1 szklanka orzechów nerkowca
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki oleju kokosowego, roztopionego
1 duży ząbek czosnku
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka listków świeżego tymianku
1/2 szklanki suszonej żurawiny

Orzechy nerkowca moczyć przez minimum 4 godziny, aby zmiękły. Odcedzić i przełożyć do wysokiego naczynia.

Dodać sok z cytryny, olej kokosowy, rozgnieciony ząbek czosnku, sól oraz listki tymianku. Zblendować na gładką masę.

Niewielką miseczkę wyłożyć folią spożywczą. Przełożyć do miski serek, zebrać rogi folii i zwinąć tak, by uformować kulę.

Serek włożyć do lodówki na minimum 2 godziny, by stężał. Po tym czasie delikatnie usunąć folię i wetknąć w niego owoce żurawiny.

Smacznego!




Chłodne dni to okazja do tego, by więcej czasu spędzać w kuchni, przeglądać przepisy, uzupełnić zapasy korzennych przypraw, zacząć opracowywać świąteczne menu, włączyć piekarnik, żeby było cieplej i upiec coś dobrego, na przykład tartę.

Ta tarta jest wyjątkowa. Orkiszowy spód nadaje tu lekko orzechowego posmaku, idealnie uzupełnianego przez rozmaryn. Spód można oczywiście przygotować z mąki pszennej, ale uwierzcie, że warto dać szansę orkiszowej.

Wypełnienie tarty to ziołowe tofu, będące moim zdaniem najlepszą bazą wszelkich tart, której przygotowanie nie wymaga przy tym żadnego wysiłku.

I oczywiście buraki. Mogą oczywiście być ugotowane, ale bardzo, bardzo polecam je upiec, zdecydowanie zyskają dzięki temu na smaku. Ogólnie rzecz biorąc polecam je piec regularnie, trzymać w lodówce i dodawać do różnych dań, sałatek oraz na kanapki. Albo zrobić nich barszcz - jest najlepszy!

Wierzch tarty inspirowany jest buraczanym carpaccio. Cienkie plasterki pieczonych buraków, odrobina rukoli, orzechów włoskich oraz ocet balsamiczny.

Jak dla mnie, połączenie jest idealne. Zarówno smakowo, jak i wizualnie (nie tylko dlatego, że kolorystycznie pasuje do logo Vege z Miłością). Żałuję, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia przekroju (danie stygło, biesiadcy wyczekiwali obiadu z niecierpliwością, a na zewnątrz zmierzchało - odwieczne problemy blogerów kulinarnych ;)), ale zapewniam, że tarta wygląda pięknie również po przekrojeniu. Bardzo polecam!


Pełnoziarnista tarta rozmarynowa z pieczonymi burakami

Składniki:
spód
125 g razowej mąki orkiszowej
125 g mąki jasnej (orkiszowej lub pszennej)
160 g wegańskiej margaryny
50 g zimnej wody
pół łyżeczki soli
mała gałązka rozmarynu

nadzienie
1 kostka tofu naturalnego
1 łyżeczka tymianku (najlepiej świeżego)
1/2 łyżeczki mielonego kminku
2 łyżeczki czarnej soli
pieprz
kilka łyżek mleka roślinnego
2 duże buraki

dodatkowo
rukola
orzechy włoskie, posiekane
ocet balsamiczny
grubo mielony pieprz

Buraki umyć, zawinąć w folię aluminiową (jeśli są wyjątkowo duże, przekroić na pół) i piec około godziny w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Na stolnicę wysypać mąki i posiekać z margaryną. Dodać sól i drobno posiekany rozmaryn. Zrobić zagłębienie, wlać wodę i zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez pół godziny. Następnie rozwałkować i wyłożyć nim tortownicę o średnicy 26 cm. Z pozostałej części ciasta, można upiec małe ciasteczka do dekoracji tarty.

Ciasto ponakłuwać widelcem i piec 20 minut w temperaturze 200 stopni.

W międzyczasie przygotować nadzienie. Tofu zmiksować z mlekiem, tymiankiem, mielonym kminkiem, solą i pieprzem. Jeśli masa jest za gęsta, dodać odrobinę więcej mleka.

Upieczone buraki odwinąć z folii, przestudzić, obrać i pokroić na plasterki (najlepiej za pomocą mandoliny do warzyw - ja używam tej - klik).

Na podpieczony spód wyłożyć tofu, a na górze ułożyć buraki. Piec jeszcze 10 minut.

Gotową tartę ozdobić rukolą, posiekanymi orzechami włoskimi, skropić octem balsamicznym i posypać świeżo zmielonym pieprzem.

Smacznego!