Moi drodzy, czy zdążyliście już odkryć fantastyczne właściwości czarnego bzu? Wszędzie go pełno i przepięknie kwitnie. Nasza spiżarnia zdążyła się już wypełnić butelkami z syropem z kwiatów bzu, mamy zasuszone kwiaty na herbatę, zachwycamy się bzową lemoniadą i czekamy, aż powstanie z niej szampan. Kiedy zapasy na zimę są zrobione, można trochę poeksperymentować.

Kwiaty dzikiego bzu świetnie nadają się do smażenia. Aby było zdrowiej, ciasto powstało z mąki ciecierzycowej, ale pszenna też się tu sprawdzi. Przepis jest banalnie prosty, a przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę.

Jeśli tylko macie w swojej okolicy krzewy czarnego bzu, warto pozbierać kwiaty i coś z nich przygotować. I najważniejsze - nie zbierajcie wszystkich, przecież czekamy też na owoce :).


Kwiaty czarnego bzu w cieście z mąki ciecierzycowej

Składniki:
300 g mąki z ciecierzycy
2 duże banany
300 ml mleka roślinnego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
15-20 baldachów kwiatów czarnego bzu
olej do smażenia

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać banany, mleko i zmiksować. Odstawić na 15 minut. Jeśli ciasto będzie zbyt gęste, dolać mleka lub wody.

Na patelni rozgrzać olej. Kwiaty zanurzać w cieście i smażyć z obu stron na złoto.

Smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Smacznego!




Przygotowując ten wpis, zajrzałam do archiwum bloga w poszukiwaniu naszych dawnych przepisów na bakłażany. Natknęłam się na opublikowane dokładnie cztery lata temu curry z bakłażanów i orzechów ziemnych, które pozwoliło mi polubić te warzywa. Zaczęłam się przy tym zastanawiać, ile zmieniło się przez te ponad cztery lata, od kiedy blog istnieje.

Pamiętam, że gdy go zakładałyśmy, podobnych blogów było wiele, jednak w międzyczasie powstało ich jeszcze więcej, wydano także mnóstwo książek poświęconych zdrowemu odżywianiu, nie nadążam ze śledzeniem wegetariańskich i wegańskich lokali, które się otwierają.
Cieszy mnie fakt, że coraz częściej mówi się o kuchni roślinnej bez wnikania w światopogląd, który stoi za takim stylem odżywiania, bez narzucania swoich racji i przekonywania. Ze świadomością, że dania wegańskie obronią się same, zarówno wizualnie, jak i smakowo, że gotowanie z roślin daje nieskończone możliwości i że coraz bardziej interesujemy się tym, co mamy na talerzach... albo na grillach :).

Dzisiejszy bakłażan jest wyjątkowy, łączy w sobie ostrość chilli, imbiru i czosnku, bogaty aromat przypraw i kwaskowatość limonki. Doskonale uzupełnia go porzeczkowy sos BBQ oraz ryż wzbogacony kardamonem i anyżem. Bakłażana można przygotować na grillu, ale równie dobrze sprawdzi się tu także patelnia grillowa.


Grillowany bakłażan z sosem BBQ

Składniki:

bakłażan
1 duży lub 2 małe bakłażany
sok z połowy limonki
5 łyżek sosu sojowego
2 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego 
1-centymetrowy kawałek imbiru, obrany i starty
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 łyżka ciemnego cukru muscovado
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka słodkiej wędzonej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/2 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
sól

sos BBQ
1/4 szklanki keczupu
2 łyżki dżemu z czarnej porzeczki
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka melasy
1 łyżka octu jabłkowego
1 ząbek czosnku, wyciśnięty
1 łyżeczka wędzonej papryki
szczypta chili

Bakłażana umyć, odciąć końcówki, a następnie pokroić wzdłuż na plasterki o grubości około 5 mm.

W miseczce wymieszać ze sobą sok z limonki, sos sojowy, olej, dodać imbir, czosnek, muscovado, cynamon, kolendrę, wędzoną paprykę, kminek, kurkumę, ziele angielskie, pieprz i sól. Przygotowaną marynatą natrzeć bakłażany z obu stron i pozostawić na około pół godziny.

W międzyczasie przygotować sos. Wszystkie składniki połączyć i podgrzewać na niewielkim ogniu około 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Wystudzić.

Bakłażana przygotować na grillu lub patelni grillowej. Patelnię można lekko natłuścić, aby warzywo nie przywierało. Grillować po kilka minut z każdej strony. Podawać z ryżem.

Smacznego!




Witajcie po trochę dłuższej przerwie. Nie było nas tu chwilę, ale to nie znaczy, że przestałyśmy gotować. Rozwijamy działalność w różnych kierunkach, mniej lub bardziej związanych z gotowaniem, jednak kuchnia roślinna niezmiennie nas pasjonuje, odkrywamy ciągle nowe smaki i chcemy się nimi w dalszym ciągu z Wami dzielić.

Za sprawą chłodnej wiosny w przydomowym ogrodzie niewiele na razie jest warzyw i owoców, za to rabarbaru zdecydowanie jest pod dostatkiem. A że rabarbar to jeden z wdzięczniejszych tematów na ciasto, częstujemy Was dzisiaj prostą krajanką. To jeden z tych wypieków, które powstają dzięki kilku machnięciom łyżką i zwyczajnie nie mogą się nie udać, za to są obłędnie dobre. Spróbujcie sami :).


Krajanka z rabarbarem

Składniki:

na spód i kruszonkę
200 g mąki pszennej lub jasnej orkiszowej
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
120 g płatków owsianych
170 g brązowego cukru
150 g oleju

nadzienie
400 g rabarbaru 
70 g brązowego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

Przygotować spód. Mąkę wymieszać z sodą i solą, dodać płatki owsiane, cukier, a następnie olej i wszystko dokładnie wymieszać.

Formę o wymiarach około 22 x 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć na spód 2/3 ciasta, wyrównać, a pozostałą 1/3 odłożyć.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Włożyć spód na 10 minut, aby lekko się podpiekł.

W międzyczasie przygotować nadzienie. Rabarbar obrać i pokroić na plasterki. Włożyć do garnka, dodać cukier, cynamon i dusić, aż rabarbar się rozpadnie i lekko odparuje. Dodać ekstrakt waniliowy. Mąkę ziemniaczaną połączyć z odrobiną zimnej wody, wlać do garnka i zagotować, mieszając, aby nadzienie lekko zgęstniało.

Rabarbar wyłożyć na podpieczony spód, posypać pozostałą częścią ciasta, aby powstała kruszonka. Ciasto włożyć z powrotem do piekarnika i piec jeszcze 40 minut.

Smacznego!